środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 44

Przetarłam oczy i pomału je otworzyłam, światło dobiegające z okna oślepiło mnie więc znów zamknęłam oczy. Gdy było już lepiej otworzyłam oczy Justin koło mnie smacznie spał, po cichu zsunęłam się z łóżka i poszłam na dół. Otworzyłam drzwi na taras a gorące i bardzo duszne powietrze wpadło do środka, chyba zanosiło się na deszcz bo chmury coraz bardziej zakrywały niebo. Otworzyłam lodówkę wyjmując z niej mleko, z szafki wyciągnęłam płatki i wsypałam je do miseczki zalałam mlekiem i gdy schowałam wszystkie produkty złapałam za łyżkę i ruszyłam na kanapie. Włączyłam TV, gdy już zjadłam płatki miseczkę i łyżkę włożyłam do zmywarki. Poszłam na górę i z mojej torby wygrzebałam ciuchy, ruszyłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic wskoczyłam w te ciuchy. Zeszłam na dół a Justin dalej spał, postanowiłam trochę posprzątać. Po około godzinie pracy zmordowana usiadłam na kanapie, w sumie jest dopiero 11 zanim Justin wstanie skocze po kawę do miasta. Wzięłam telefon, portfel i klucze. Poszłam do bardzo dobrze mi znanej kawiarni
-cześć dwie kawy mrożone na wynos proszę
-nie ma sprawy, jednak zostałaś ?
-tak -uśmiechnęłam się, po 5 minutach dostałam kawę do ręki. Pożegnałam się z Adrianem i wróciłam do domu, na tarasie w basenie pływał na materacu Justin 
-hej kochanie- powiedziałam kładąc klucze,portfel i telefon na blacie 
-a więc tu jest moja księżniczka-uśmiechnął się słodko, zszedł z materaca i podpłynął do brzegu. Ja trzymając w ręku jego kawę, klęknęłam przy brzegu i nachyliłam się a Justin musnął moje usta
-trzymaj mrożoną kawę
-jesteś kochana wiesz? 
-wiem-uśmiechnęłam się i znów go pocałowałam ale po chwili wylądowałam w wodzie. Ściągnęłam z siebie ciuchy i pływałam w samej bieliźnie, z Justinem pływałam, śmiałam się, wygłupiałam i całowałam tak w kółko.Zmęczeni wyszliśmy z basenu i poszliśmy się wysuszyć. 
-ej mała może pójdziemy na obiad na miasto a potem na jakąś dyskotekę czy coś? 
-dobry pomysł-pocałowałam go i zniknęłam za drzwiami łazienki.  Szybko wskoczyłam w te ciuszki, i ruszyliśmy na miasto. Zatrzymaliśmy się w małej restauracji zjedliśmy pyszny obiad, poszliśmy na spacer koło 21 wstąpiliśmy do jednego z klubów. 2 godziny szaleństwa na parkiecie strasznie wykańczają
-Justin wracajmy do domu jestem zmęczona
-oj kochanie jeszcze trochę jest przecież super zabawa-powiedział pijąc kolejnego drinka, westchnęłam i poszłam tańczyć. Kręcąc się w rytm muzyki, tłum ludzi robił to samo. Czyjeś ramiona oplotły moją talie gdy się obrzuciłam zobaczyłam jego wiedziałam że będzie z tego niezła awantura 

wiem krótki ale następny będzie dłuższy ;d jak wam się podoba?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do komentowania <3