- co ty tu robisz syknęłam
- wiesz że dziewczyna to nie ściana da się przesunąć prawda?- każde jej słowo było przepełnione nienawiścią
- słuchaj odwal się rozumiesz? Mam dość Ciebie i twoich gierek on jest ze mną a ty jesteś tylko jego przyjaciółką- wybuchła śmiechem
- czy tego chcesz czy nie on będzie mój zobaczysz
-nie będzie, stać go na dużo więcej niż ty- te słowa ją rozwścieczyły , policzki były coraz bardziej czerwone, mięśnie coraz bardziej się napinały
-uważaj na słowa- była już u skraju a ja nie zamierzałam przestawać
-nie muszę na nic uważać, znalazła się mała głupiutka Karolinka która myśli że jej wymarzony chłopak zostawi swoją dziewczynę którą bardzo kocha dla niej? pff żałosne
- sama tego chciałaś- poczułam mocne uderzenie w policzek upadłam na ziemie. Karolina na mnie usiadła i okładała pięściami, w końcu udało mi się ją z siebie zrzucić i teraz to ja zadawałam ciosy. Gdy przerwałam wstałam i patrzałam jak zwija się z bólu
-teraz możesz iść do domu- odwróciłam się w stronę domu chcąc do niego wejść lecz ona nie dawała za wygraną. Pociągnęła mnie za włosy znów zaczęła się szarpanina
-kochanie już-gdy Justin w drzwiach ujrzał co się właśnie działo szybko nas rozdzielił
-co wy do cholery robicie
-zapytaj się twojej przyjaciółki- odpowiedziałam
-zapytaj się swojej przyjaciółki- Karolina przedrzeźniając mnie próbowała naśladować
-uspokójcie się!!- krzyknął Justin
-to ona się na mnie rzuciła, próbowała mi wmówić że odbije mi Ciebie i że nie jestem Ciebie warta-posłałam mordercze spojrzenie Karolinie
-serio?-zapytał Justin z niedowierzaniem
-tak bo...bo..ja... ciebie kocham-Karolina wybuchła płaczem trochę zrobiło mi się jej żal ale w końcu tak się nie zachowuje. Znając Justina w normalnych okolicznościach by ją przytulił ale wiedział że w takiej sytuacji będzie to nie na miejscu
-Karolina porozmawiamy o tym innym razem dobrze? Teraz idź do domu
-okej -odwróciła się i poszła. Justin dalej stał obok wpatrując się we mnie
-na co się tak patrzysz?-w końcu przerwałam ciszę a on wybuchł śmiechem
-no co??!!
-oj kochanie-podszedł i mnie pocałował, twarz była trochę obolała w końcu dostałam kilka mocnych ciosów ale dało się to znieść
-o co Ci chodzi?
- nic chodź po lód bo twoja piękna buźka Ci spuchnie - poszliśmy do kuchni Justin posadził mnie na blacie i zaczął grzebać w zamrażalce
-eh mamy tylko groszek ale lepsze to niż nic trzymaj- przyłoży mi paczkę zimnego groszku do obolałego policzka na co jęknęłam bo był bardzo zimny. Stał i się we mnie wpatrywał z głupim uśmieszkiem na twarzy
-no co?
-nic,nic- uśmiech był coraz większy
-głupek z Ciebie wiesz?
-wiem- podszedł bliżej- ale za to jaką ma wspaniałą dziewczynę
-nie rozumiem
-wiesz ma tak fajną dziewczynę która potrafi się bić o niego, nawet wiedząc że ta druga dziewczyna nie ma u niego szans
-tylko pozazdrościć -pocałował mnie
-naprawdę niech zazdroszczą-mówił przerywając pocałunek po czym go kontynuował. Nagle zadzwonił jego telefon
-nie odbierzesz?-zapytałam ale Justin nie zamierzał przerywać pocałunku tylko mruknął. Uwielbiałam się tak zatracać gdy mnie całuje nawet nie wiem kiedy trzymał mnie na rękach a ja oplotłam nogi wokół jego pasa. Justin mocno przyparł mnie do ściany, zaczął składać pocałunki na mojej szyi o dekolcie szczerze to bardzo mi się to podobało i do tego wydawał z siebie delikatne pomruki.Nagle ktoś zadzwonił do drzwi, Justin tylko popatrzał na mnie i delikatnie postawił na ziemie. Poprawiłam się i nalałam soku, dlaczego zawsze coś musi nam przerywać właśnie w takim momencie? Po chwili wrócił Justin z pudełkiem pizzy
-cholera zapomniałem że ją zamówiłem- podrapał się po karku- to może dokończymy to na czym skończyliśmy?
-nie,nie innym razem kotku - cmoknęłam jego usta i usiadłam przed TV, Justin przyszedł z pizza i zjedliśmy ją. Poszłam szybko się umyć i położyłam do łóżka
-gdzie byłeś?-zapytałam gdy wrócił do pokoju z telefonem w ręce
-oglądałem TV-położył się obok mnie a ja mocno się w niego wtuliłam. Mogłam tak zostać nigdzie się nie ruszać czułam się bezpiecznie i bardzo dobrze
-kocham Cię -powiedziałam
-ja Ciebie tez- pocałował moje czoło a ja zasnęłam
i jak ? wyszło jako tako? jeżeli są jakieś błędy przepraszam i bardzo proszę o komentarze ;d
środa, 31 lipca 2013
Rozdział 42
Obudziłam się, przetarłam oczy i rozejrzałam po pokoju, spojrzałam na ziemię i Adriana tam nie było. Wstałam podeszłam do okna które było otwarte to miasto tętniło życiem, na parapecie leżała karteczka
musiałem iść do pracy przepraszam może potem się spotkamy? Adi
Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam sobie luźnego warkocza ubrałam te ciuchy. Klucze leżały na blacie,chwyciłam moją walizkę i wyszłam. Poszłam do kawiarni i oddałam klucze Adrianowi
-czemu masz ze sobą walizkę?
-wracam do domu, pójdę do naszego mieszkania zabukuje sobie bilet i wracam do Polski
-ale dlaczego?
-bo po co mam tu zostać?On nawet nie stara się przeprosić ani nic
-Julka przemyśl to jeszcze-mocno mnie przytulił i wrócił do pracy. Złapałam taksówkę i wróciłam do domu, nie pewnie weszłam do środka walizkę postawiłam w korytarzu z torebki wygrzebałam telefon 20 nieodebranych połączeń od Justina, jednak się martwił.
-Julka do cholery jasnej nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiłem-podbiegł do mnie Justin i mocno objął byłam w takim szoku że nie wiedziałam co zrobić
-nigdy więcej tak nie rób proszę Cię-pocałował moje czoło
-mhm-westchnęłam- wyjeżdżam
-że co?
-wracam do Polski
-a nasze wakacje? nasze plany?
-spędź sobie z tą swoją Karoliną czy jak jej tam
-Jula naprawdę nie rozumiesz że to tylko koleżanka a po wczorajszym incydencie poprosiłem ją aby przeniosła się do hotelu
-naprawdę?
-tak i naprawdę przepraszam nie chciałem żeby to tak wyszło- patrzał mi w oczy tak że nogi mi się uginały
-Justin ja-nie dał mi dokończyć
-naprawdę przepraszam wiesz jak bardzo Cię kocham i nie chcę abyś prze zemnie cierpiała czy coś jasne?-chwycił moją twarz w dłonie
-tak-pocałował mnie z takim uczuciem
-to co dziś robimy?-zapytał ciągnąc mnie za rękę do kuchni
-nie wiem ale ja najpierw muszę coś zjeść bo jestem głodna
-zrobiłem niedawno tosty z serem powinny być jeszcze ciepłe chcesz?
-pewnie-Justin podsunął mi pod nos pyszne śniadanie zjadłam je i za proponowałam żebyśmy poszli się wykąpać w morzu. Oczywiście Justin się zgodził, poszliśmy do wody pływaliśmy i wygłupialiśmy się razem potem ja się opalałam a Justin siedział z laptopem.
-co ty na to żeby przejść się po mieście?
-no w sumie można
-to chodź- powiedział Justin łapiąc mnie za rękę. Poszliśmy do domu się ubrać i ruszyliśmy na spacer. Porobiliśmy mnóstwo zdjęć, gdy wracaliśmy do domu spotkaliśmy Karolinę
-hej Justin -podeszła i pocałowała go w policzek- a i cześć-posłała mi zimne spojrzenie ze sztucznym uśmiechem
-cześć-odwdzięczyłam się słodkim uśmiechem wiedząc że to ją nieźle wkurzy
-i co tam u Ciebie? -zaczął Justin
-wszystko okej ale trochę smutno siedzieć w hotelu samej- zrobiła smutną minkę
-możesz przecież do -nawet nie zdążył dokończyć bo tak głośno kaszlnęłam
-Justin śpieszymy się chyba nie? Więc musimy już iść - znów sztucznie się uśmiechnęłam
-tak-powiedział trochę zawiedziony Justin
-mhm-zmierzyła mnie wzrokiem- to do zobaczenia - znów pocałowała jego policzek i posłała mi mordercze spojrzenie
-cześć - ruszyłam przed siebie, Justin jeszcze chwile stał a po chwili podbiegł do mnie i chwycił za rękę, stanął przede mną
-Julka proszę Cie-zaczął
-ale ty mnie o nic nie proś- serio ta dziewczyna mnie irytowała wiem że Justin jest przystojny i podoba się wielu dziewczyną no ale czemu akurat ona?
-Kochanie ile razy mam Ci powtarzać że to tylko przyjaciółka?
-oh przestań widzę jak na Ciebie patrzy jak się przy Tobie zachowuje
-Mała popatrz na mnie- chwycił moją twarz w dłonie abym na niego spojrzała- nie ważne co ona czuje, co ona by chciała ja do niej nic nie czuje i to się nie zmieni, mój cały świat teraz stoi na środku ulicy i myśli że zostawię ją dla jakiejś Karoliny- uśmiech pojawił się na mojej twarzy
-więc nie gniewaj się okej?- pokiwałam głową, a Justin musnął moje usta. Wróciliśmy do domu Justin poszedł się umyć a ja zadzwoniłam do Zuzy
-halo?
-hej mała co u Ciebie?
-Julka-wybuchła entuzjazmem- a wszystko w porządku właśnie kładę młodego spać, a jak tam na wakacjach?
-dużo się dzieje.-westchnęłam
-Rozumiem opowiesz jak wrócisz, a teraz przepraszam ale muszę kończyć buźka
-pa- odłożyłam telefon na stół. Wyszłam na taras usiadłam na jednym z wielu leżaków. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w szum morza, o chwili usłyszałam czujesz kroki gdy otworzyłam oczy nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam....
i jak wam się podoba? czekam na komentarze :D
chcesz być inforomowana/ny o kolejnych rozdziałach? podaj twittera ^^
musiałem iść do pracy przepraszam może potem się spotkamy? Adi
Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam sobie luźnego warkocza ubrałam te ciuchy. Klucze leżały na blacie,chwyciłam moją walizkę i wyszłam. Poszłam do kawiarni i oddałam klucze Adrianowi
-czemu masz ze sobą walizkę?
-wracam do domu, pójdę do naszego mieszkania zabukuje sobie bilet i wracam do Polski
-ale dlaczego?
-bo po co mam tu zostać?On nawet nie stara się przeprosić ani nic
-Julka przemyśl to jeszcze-mocno mnie przytulił i wrócił do pracy. Złapałam taksówkę i wróciłam do domu, nie pewnie weszłam do środka walizkę postawiłam w korytarzu z torebki wygrzebałam telefon 20 nieodebranych połączeń od Justina, jednak się martwił.
-Julka do cholery jasnej nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiłem-podbiegł do mnie Justin i mocno objął byłam w takim szoku że nie wiedziałam co zrobić
-nigdy więcej tak nie rób proszę Cię-pocałował moje czoło
-mhm-westchnęłam- wyjeżdżam
-że co?
-wracam do Polski
-a nasze wakacje? nasze plany?
-spędź sobie z tą swoją Karoliną czy jak jej tam
-Jula naprawdę nie rozumiesz że to tylko koleżanka a po wczorajszym incydencie poprosiłem ją aby przeniosła się do hotelu
-naprawdę?
-tak i naprawdę przepraszam nie chciałem żeby to tak wyszło- patrzał mi w oczy tak że nogi mi się uginały
-Justin ja-nie dał mi dokończyć
-naprawdę przepraszam wiesz jak bardzo Cię kocham i nie chcę abyś prze zemnie cierpiała czy coś jasne?-chwycił moją twarz w dłonie
-tak-pocałował mnie z takim uczuciem
-to co dziś robimy?-zapytał ciągnąc mnie za rękę do kuchni
-nie wiem ale ja najpierw muszę coś zjeść bo jestem głodna
-zrobiłem niedawno tosty z serem powinny być jeszcze ciepłe chcesz?
-pewnie-Justin podsunął mi pod nos pyszne śniadanie zjadłam je i za proponowałam żebyśmy poszli się wykąpać w morzu. Oczywiście Justin się zgodził, poszliśmy do wody pływaliśmy i wygłupialiśmy się razem potem ja się opalałam a Justin siedział z laptopem.
-co ty na to żeby przejść się po mieście?
-no w sumie można
-to chodź- powiedział Justin łapiąc mnie za rękę. Poszliśmy do domu się ubrać i ruszyliśmy na spacer. Porobiliśmy mnóstwo zdjęć, gdy wracaliśmy do domu spotkaliśmy Karolinę
-hej Justin -podeszła i pocałowała go w policzek- a i cześć-posłała mi zimne spojrzenie ze sztucznym uśmiechem
-cześć-odwdzięczyłam się słodkim uśmiechem wiedząc że to ją nieźle wkurzy
-i co tam u Ciebie? -zaczął Justin
-wszystko okej ale trochę smutno siedzieć w hotelu samej- zrobiła smutną minkę
-możesz przecież do -nawet nie zdążył dokończyć bo tak głośno kaszlnęłam
-Justin śpieszymy się chyba nie? Więc musimy już iść - znów sztucznie się uśmiechnęłam
-tak-powiedział trochę zawiedziony Justin
-mhm-zmierzyła mnie wzrokiem- to do zobaczenia - znów pocałowała jego policzek i posłała mi mordercze spojrzenie
-cześć - ruszyłam przed siebie, Justin jeszcze chwile stał a po chwili podbiegł do mnie i chwycił za rękę, stanął przede mną
-Julka proszę Cie-zaczął
-ale ty mnie o nic nie proś- serio ta dziewczyna mnie irytowała wiem że Justin jest przystojny i podoba się wielu dziewczyną no ale czemu akurat ona?
-Kochanie ile razy mam Ci powtarzać że to tylko przyjaciółka?
-oh przestań widzę jak na Ciebie patrzy jak się przy Tobie zachowuje
-Mała popatrz na mnie- chwycił moją twarz w dłonie abym na niego spojrzała- nie ważne co ona czuje, co ona by chciała ja do niej nic nie czuje i to się nie zmieni, mój cały świat teraz stoi na środku ulicy i myśli że zostawię ją dla jakiejś Karoliny- uśmiech pojawił się na mojej twarzy
-więc nie gniewaj się okej?- pokiwałam głową, a Justin musnął moje usta. Wróciliśmy do domu Justin poszedł się umyć a ja zadzwoniłam do Zuzy
-halo?
-hej mała co u Ciebie?
-Julka-wybuchła entuzjazmem- a wszystko w porządku właśnie kładę młodego spać, a jak tam na wakacjach?
-dużo się dzieje.-westchnęłam
-Rozumiem opowiesz jak wrócisz, a teraz przepraszam ale muszę kończyć buźka
-pa- odłożyłam telefon na stół. Wyszłam na taras usiadłam na jednym z wielu leżaków. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w szum morza, o chwili usłyszałam czujesz kroki gdy otworzyłam oczy nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam....
i jak wam się podoba? czekam na komentarze :D
chcesz być inforomowana/ny o kolejnych rozdziałach? podaj twittera ^^
niedziela, 28 lipca 2013
Rozdział 41
-masz kogoś?-to pytanie rozchodziło się w mojej głowie jak echo w lesie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć gdybym skłamała a potem wyszło na jaw że jednak jestem tu z chłopakiem mogłabym stracić naprawdę fajną znajomość a z drugiej strony miałam ochotę powiedzieć że nie
-umm-jeszcze raz się zawahałam- jestem tu z chłopakiem- spuściłam głowę a jego oczy i twarz już tak nie promieniowała radością jak na początku
-westchnął- i jesteś tu sama? bez niego?
-wiesz zniknął gdzieś nie dając znaku życia pewnie jest zajęty czy coś
-mieć taką dziewczynę, przyjechać na tak piękną wyspę a on nie wiadomo gdzie się szlaja?-zapytał
-ta..
-co powiesz na przyjacielski spacer po plaży?-uśmiechnął się lekko bojąc się mojej reakcji. W tym momencie dostałam sms'a
*od Justin*
kochanie gdzie uciekłaś tęsknie i czekam w domu
-wszystko w porządku?-spytał widząc moją posmutniałą twarz i delikatnie położył rękę na moim ramieniu.Przez moje ciało przeszedł miły dreszczyk
-tak chodźmy- ruszyliśmy na plaże było już szarawo, spacerowaliśmy brzegiem morza było już dość chłodno a morska bryza jeszcze bardziej chłodziła moje ciało.
-zimno ci?-zapytał Adrian widząc że aż dygocze z zimna
-tak troszkę-zdjął z siebie bluzę i zarzucił mi na ramiona
-dziękuje, wiesz chyba powinnam już wracać do domu
-ale po 2 warunkami-uśmiechnął się zadziornie co w jego wykonaniu uwielbiałam
-jakimi?
-że ja Cię odwiozę do domu i że dasz mi swój numer
-okej nie ma sprawy - poszliśmy kawałek i po chwili Adrian się zatrzymał przy motocyklu
-ooo nie ja się tego boje
-spokojnie będę jechał powoli okej? nic Ci się nie stanie -złapał mnie w pasie i posadził na motorze, po chwili usiadł z przodu . Ruszyliśmy naprawdę jechał ostrożnie. Gdy zajechaliśmy pod dom zauważyłam Justina w basenie wiedziałam że się na mnie patrzy.
-daj telefon-chłopak zrobił to o co go poprosiłam i wpisałam mu swój numer, oddałam mu telefon i bluzę także.
-to mam nadzieję że się jeszcze zobaczymy
-na pewno-mrugnęłam i stając na palcach musnęłam jego policzek
-a to za co?-zapytał zdezoriętowany
-za wspaniały dzień dobranoc-powiedziałam i ruszyłam do domu. Nie poszłam na basen bo wiedziałam że to skończy się awanturą, poszłam na górę wzięłam szybki prysznic, ubrałam dresy i luźną koszulkę która odkrywała mój brzuch. Włosy upięłam w koka i zeszłam na dół do kuchni, na blacie siedziała jakaś dziewczyna.
-przepraszam kim ty jesteś?-zapytałam oburzona że na tyle sobie pozwala w nie swoim domu.
-aa ty jesteś Julka?-zapytała łamanym polskim, mówiła z angielskim akcentem
-tak a ty to...?
-Karolina przyjaciółka Justina
-aa to z Tobą spędził dzisiejszy dzień?
-tak-uśmiechnęła się zwycięsko. Dopiero poznałam tą dziewczynę a już mam ochotę ją zabić. Szybkim krokiem ruszyłam do basenu
-kim jest ta dziewczyna i co ona tu robi?- byłam tak wściekła że aż krzyczałam
-moją koleżanką i będzie u nas kilka dni-powiedział oschle
-że co??!!-teraz wpadłam w większą furię
-ej uspokój się to tylko koleżanka
-ja już wiem coś na temat tych twoich koleżanek
-Julka nie przeginaj to ty przyjechałaś motorem z jakimś typem którego nie znam i jeszcze pocałowałaś go w policzek- jego ciało stawało się coraz bardziej napięte
-wiesz czemu z nim byłam?-zapytałam już przez łzy w oczach- bo ty mnie zostawiłeś na cały dzień, to miały być nasze wakacje a ty spraszasz sobie jakieś panienki, spędzasz z nimi cały dzień masz mnie głęboko w dupie i ty jeszcze oskarżasz mnie bo poznałam chłopaka który jednak nie miał na mnie wylane?- jego wyraz twarzy zrobił się coraz bardziej smutniejszy
-przepraszam Julka nie chciałem-wyciągnął rękę w moją stronę chcą mnie złapać, odsunęłam się
-o nie na pewno nie będzie słodko i miło po twoim głupim przepraszam-powiedziałam i pobiegłam na górę. Wrzuciłam kilka rzeczy do mojej torby tylko te najpotrzebniejsze. Nie wiedziałam gdzie pójdę ani co zrobię ale na pewno tej nocy nie spędzę w tym domu z tymi ludźmi. Złapałam za rzeczy i zeszłam na dół po schodach zobaczyłam w kuchni Justina i tą suke flirtującą a nim. Gdy on zobaczył co robię ruszył w moją stronę
-Julka co ty robisz?
-to co widzisz wychodzę
-ale gdzie przecież nie masz gdzie się zatrzymać
-poradzę sobie- popchnęłam go i wyszłam z domu. Poszłam przed siebie na miasto było coś około 12 w nocy, na ulicach było już prawię pusto. Usiadłam na jednej z ławek i chwyciłam za telefon
-halo?-usłyszałam w słuchawce
-hej tu Julka mam do Ciebie prośbę
-tak ?
-czy mogę u Ciebie przenocować? tylko proszę bez wykładów i pytań okej?
-okej gdzie jesteś zaraz po Ciebie będę-zapytał a z mojego serca spadł kamień bo będę miała gdzie przenocować
-na ławce obok kwiaciarni
-zaraz będę-rozłączyłam się. Moje myśli wciąż krążyły wokół Justina, serio trochę przegiął rozumiem gdyby się zapytał czy ta dziewczyna może u nas zostać lub jakkolwiek inaczej mnie po informować ale nie.Po 5 minutach pojawił się Adrian mocno go przytuliłam tego właśnie potrzebowałam
-wszystko będzie dobrze, chodź- złapał mnie za dłoń i moją walizkę. Mieszkał w starej przepięknej kamienicy, miał kawalerkę.
-dziękuje powiedziałam kładąc się na kanapie
-nie ma za co-powiedział leżąc na ziemi, szybko udało mi się zasnąć.
okej to jest jeden z ostatnich postów, dodam jeszcze ze 2 i kończe z blogiem .....
-umm-jeszcze raz się zawahałam- jestem tu z chłopakiem- spuściłam głowę a jego oczy i twarz już tak nie promieniowała radością jak na początku
-westchnął- i jesteś tu sama? bez niego?
-wiesz zniknął gdzieś nie dając znaku życia pewnie jest zajęty czy coś
-mieć taką dziewczynę, przyjechać na tak piękną wyspę a on nie wiadomo gdzie się szlaja?-zapytał
-ta..
-co powiesz na przyjacielski spacer po plaży?-uśmiechnął się lekko bojąc się mojej reakcji. W tym momencie dostałam sms'a
*od Justin*
kochanie gdzie uciekłaś tęsknie i czekam w domu
-wszystko w porządku?-spytał widząc moją posmutniałą twarz i delikatnie położył rękę na moim ramieniu.Przez moje ciało przeszedł miły dreszczyk
-tak chodźmy- ruszyliśmy na plaże było już szarawo, spacerowaliśmy brzegiem morza było już dość chłodno a morska bryza jeszcze bardziej chłodziła moje ciało.
-zimno ci?-zapytał Adrian widząc że aż dygocze z zimna
-tak troszkę-zdjął z siebie bluzę i zarzucił mi na ramiona
-dziękuje, wiesz chyba powinnam już wracać do domu
-ale po 2 warunkami-uśmiechnął się zadziornie co w jego wykonaniu uwielbiałam
-jakimi?
-że ja Cię odwiozę do domu i że dasz mi swój numer
-okej nie ma sprawy - poszliśmy kawałek i po chwili Adrian się zatrzymał przy motocyklu
-ooo nie ja się tego boje
-spokojnie będę jechał powoli okej? nic Ci się nie stanie -złapał mnie w pasie i posadził na motorze, po chwili usiadł z przodu . Ruszyliśmy naprawdę jechał ostrożnie. Gdy zajechaliśmy pod dom zauważyłam Justina w basenie wiedziałam że się na mnie patrzy.
-daj telefon-chłopak zrobił to o co go poprosiłam i wpisałam mu swój numer, oddałam mu telefon i bluzę także.
-to mam nadzieję że się jeszcze zobaczymy
-na pewno-mrugnęłam i stając na palcach musnęłam jego policzek
-a to za co?-zapytał zdezoriętowany
-za wspaniały dzień dobranoc-powiedziałam i ruszyłam do domu. Nie poszłam na basen bo wiedziałam że to skończy się awanturą, poszłam na górę wzięłam szybki prysznic, ubrałam dresy i luźną koszulkę która odkrywała mój brzuch. Włosy upięłam w koka i zeszłam na dół do kuchni, na blacie siedziała jakaś dziewczyna.
-przepraszam kim ty jesteś?-zapytałam oburzona że na tyle sobie pozwala w nie swoim domu.
-aa ty jesteś Julka?-zapytała łamanym polskim, mówiła z angielskim akcentem
-tak a ty to...?
-Karolina przyjaciółka Justina
-aa to z Tobą spędził dzisiejszy dzień?
-tak-uśmiechnęła się zwycięsko. Dopiero poznałam tą dziewczynę a już mam ochotę ją zabić. Szybkim krokiem ruszyłam do basenu
-kim jest ta dziewczyna i co ona tu robi?- byłam tak wściekła że aż krzyczałam
-moją koleżanką i będzie u nas kilka dni-powiedział oschle
-że co??!!-teraz wpadłam w większą furię
-ej uspokój się to tylko koleżanka
-ja już wiem coś na temat tych twoich koleżanek
-Julka nie przeginaj to ty przyjechałaś motorem z jakimś typem którego nie znam i jeszcze pocałowałaś go w policzek- jego ciało stawało się coraz bardziej napięte
-wiesz czemu z nim byłam?-zapytałam już przez łzy w oczach- bo ty mnie zostawiłeś na cały dzień, to miały być nasze wakacje a ty spraszasz sobie jakieś panienki, spędzasz z nimi cały dzień masz mnie głęboko w dupie i ty jeszcze oskarżasz mnie bo poznałam chłopaka który jednak nie miał na mnie wylane?- jego wyraz twarzy zrobił się coraz bardziej smutniejszy
-przepraszam Julka nie chciałem-wyciągnął rękę w moją stronę chcą mnie złapać, odsunęłam się
-o nie na pewno nie będzie słodko i miło po twoim głupim przepraszam-powiedziałam i pobiegłam na górę. Wrzuciłam kilka rzeczy do mojej torby tylko te najpotrzebniejsze. Nie wiedziałam gdzie pójdę ani co zrobię ale na pewno tej nocy nie spędzę w tym domu z tymi ludźmi. Złapałam za rzeczy i zeszłam na dół po schodach zobaczyłam w kuchni Justina i tą suke flirtującą a nim. Gdy on zobaczył co robię ruszył w moją stronę
-Julka co ty robisz?
-to co widzisz wychodzę
-ale gdzie przecież nie masz gdzie się zatrzymać
-poradzę sobie- popchnęłam go i wyszłam z domu. Poszłam przed siebie na miasto było coś około 12 w nocy, na ulicach było już prawię pusto. Usiadłam na jednej z ławek i chwyciłam za telefon
-halo?-usłyszałam w słuchawce
-hej tu Julka mam do Ciebie prośbę
-tak ?
-czy mogę u Ciebie przenocować? tylko proszę bez wykładów i pytań okej?
-okej gdzie jesteś zaraz po Ciebie będę-zapytał a z mojego serca spadł kamień bo będę miała gdzie przenocować
-na ławce obok kwiaciarni
-zaraz będę-rozłączyłam się. Moje myśli wciąż krążyły wokół Justina, serio trochę przegiął rozumiem gdyby się zapytał czy ta dziewczyna może u nas zostać lub jakkolwiek inaczej mnie po informować ale nie.Po 5 minutach pojawił się Adrian mocno go przytuliłam tego właśnie potrzebowałam
-wszystko będzie dobrze, chodź- złapał mnie za dłoń i moją walizkę. Mieszkał w starej przepięknej kamienicy, miał kawalerkę.
-dziękuje powiedziałam kładąc się na kanapie
-nie ma za co-powiedział leżąc na ziemi, szybko udało mi się zasnąć.
okej to jest jeden z ostatnich postów, dodam jeszcze ze 2 i kończe z blogiem .....
Pytanie
ile osób chce abym kontynuowała bloga? bo nw czy mam po co dalej pisać ;/
jeżeli chcesz żebym dalej go pisała napisz komentarz ; )
jeżeli chcesz żebym dalej go pisała napisz komentarz ; )
piątek, 26 lipca 2013
Rozdział 40
Ubrana w strój kąpielowy, zeszłam po schodach Justina nigdzie nie było, drzwi na taras były lekko odsunięte, pchnęłam je drzwi które się rozsunęły całkowicie. Ciepłe powietrze owiało moje ciało było bardzo gorąco zrobiłam krok na przód, zimna posadzka ochłodziła moje stopy lecz tylko na chwile.
-Justin, Justin-zaczęłam krzyczeć w poszukiwaniu mojego chłopaka. Odpowiedzi nie dostałam, zaczęłam więc krążyć po domu a Justina jak nie było tak nie było. Trochę wkurzona poszłam do pokoju wygrzebałam z mojej torby ręcznik i ruszyłam w kierunku plaży. Ciepły piasek pod stopami, błękitna i czysta woda to było coś cudownego. Gdy przeszłam przez plażę dosyć blisko morza położyłam ręcznik i poszłam pływać, woda była idealna delikatnie chłodziła moje rozgrzane ciało. Pływałam i cieszyłam się wolną chwilą, wyszłam z wody i położyłam się na moim ręczniku zamknęłam oczy i marzyłam. To nie to samo co Polska, tam jest zupełnie inaczej tu jest tak spokojnie. Po około godzinie opalania wróciłam do naszego domku, poszłam na górę ubrałam te ciuchy. Postanowiłam iść się przejść po mieście skoro Justin gdzieś wsiąkł. Ostatni raz zadzwoniłam do niego oczywiście dziś chyba po raz 20 nie odebrał, super przyjechałam na wakacje z chłopakiem a nawet w domu siedzę sama. Zakluczyłam drzwi i wyszłam na spacer po mieście. Wszystkie stare uliczki, pełno ludzi spacerujących po mieście i handlarze próbujący sprzedać resztki towaru z dzisiejszego dnia. Dochodziła godzina 17 zero wiadomości od Jusa, poszłam do uroczej małej kawiarenki usiadłam przy stoliku i czekałam na kelnera. Gdy podszedł do mnie położył kartę pod nosem i znów zniknął nie miałam okazji nawet się mu przyjrzeć. Wybrałam swoją ulubioną kawę która tu tez serwowali, niebawem pojawił się kelner. Umięśniony chłopak ma około 19 lat, kruczo czarne włosy postawione na żel i duże zielone oczy.
-co dla przepięknej pani?-zapytał uśmiechając się uwodzicielsko
-latte poproszę-powiedziałam łamanym angielskim, na co on wybuchł śmiechem moje policzki natychmiast zrobiły się czerwone
-oh przepraszam nie chciałem ale po akcencie wnioskuje że pani jest z Polski-jego zęby były śnieżno białe a oczy wciąż nie traciły kontaktu z moimi
-tak, a z moim angielskim ciężko w takim mieście - odwzajemniłam uśmiech chłopaka a jego nie schodził z twarzy
-wie Pani co mam dla Pani propozycje ale musisz chwile poczekać - mrugnął do mnie i zniknął za stolikami. Ten chłopak był naprawdę intrygujący i pociągający zarazem. Po 10 minutach dostałam kawę lecz od innego kelnera, spokojnie wypiłam ją i zapłaciłam gdy wyszłam ktoś chwycił mnie za nadgarstek a ja odruchowo się obróciłam.
-jestem-uroczo się uśmiechnął chłopak
-no właśnie widzę więc co to za niespodzianka?
-wszystko po kolei-uśmiech nie schodził z jego twarzy- mam na imię Adrian
-jestem Julka-podałam mu rękę
-miło cię poznać, jak nie znasz miasta i ciężko u Ciebie z angielskim to mogę Ci pokazać kawałek miasta- sama nie wiedziałam co mam zrobić z jednej strony nie ufałam mu i pamiętałam o tym że mam chłopaka z drugiej on mnie olewa a przyjechaliśmy tu razem
-zgoda-uśmiechnęłam się zalotnie. Szliśmy uliczkami miasta cały czas rozmawiając. Adrian opowiadał trochę o mieście trochę o sobie
-co jeszcze chciała byś zobaczyć?-zapytał
-najpiękniejsze miejsce według Ciebie
-to chodź,- szliśmy po długich schodach zmęczona już pokonałam ostatnie schody moim oczom ukazał się widok całej wyspy to było pięknie. Zachodzące słońce, delikatne promienie otulające budynki
-jak tu pięknie
-wiem-usiadł na barierkach, a ja dalej stałam i podziwiałam piękne widoki
-masz kogoś?-zapytał
-Justin, Justin-zaczęłam krzyczeć w poszukiwaniu mojego chłopaka. Odpowiedzi nie dostałam, zaczęłam więc krążyć po domu a Justina jak nie było tak nie było. Trochę wkurzona poszłam do pokoju wygrzebałam z mojej torby ręcznik i ruszyłam w kierunku plaży. Ciepły piasek pod stopami, błękitna i czysta woda to było coś cudownego. Gdy przeszłam przez plażę dosyć blisko morza położyłam ręcznik i poszłam pływać, woda była idealna delikatnie chłodziła moje rozgrzane ciało. Pływałam i cieszyłam się wolną chwilą, wyszłam z wody i położyłam się na moim ręczniku zamknęłam oczy i marzyłam. To nie to samo co Polska, tam jest zupełnie inaczej tu jest tak spokojnie. Po około godzinie opalania wróciłam do naszego domku, poszłam na górę ubrałam te ciuchy. Postanowiłam iść się przejść po mieście skoro Justin gdzieś wsiąkł. Ostatni raz zadzwoniłam do niego oczywiście dziś chyba po raz 20 nie odebrał, super przyjechałam na wakacje z chłopakiem a nawet w domu siedzę sama. Zakluczyłam drzwi i wyszłam na spacer po mieście. Wszystkie stare uliczki, pełno ludzi spacerujących po mieście i handlarze próbujący sprzedać resztki towaru z dzisiejszego dnia. Dochodziła godzina 17 zero wiadomości od Jusa, poszłam do uroczej małej kawiarenki usiadłam przy stoliku i czekałam na kelnera. Gdy podszedł do mnie położył kartę pod nosem i znów zniknął nie miałam okazji nawet się mu przyjrzeć. Wybrałam swoją ulubioną kawę która tu tez serwowali, niebawem pojawił się kelner. Umięśniony chłopak ma około 19 lat, kruczo czarne włosy postawione na żel i duże zielone oczy.
-co dla przepięknej pani?-zapytał uśmiechając się uwodzicielsko
-latte poproszę-powiedziałam łamanym angielskim, na co on wybuchł śmiechem moje policzki natychmiast zrobiły się czerwone
-oh przepraszam nie chciałem ale po akcencie wnioskuje że pani jest z Polski-jego zęby były śnieżno białe a oczy wciąż nie traciły kontaktu z moimi
-tak, a z moim angielskim ciężko w takim mieście - odwzajemniłam uśmiech chłopaka a jego nie schodził z twarzy
-wie Pani co mam dla Pani propozycje ale musisz chwile poczekać - mrugnął do mnie i zniknął za stolikami. Ten chłopak był naprawdę intrygujący i pociągający zarazem. Po 10 minutach dostałam kawę lecz od innego kelnera, spokojnie wypiłam ją i zapłaciłam gdy wyszłam ktoś chwycił mnie za nadgarstek a ja odruchowo się obróciłam.
-jestem-uroczo się uśmiechnął chłopak
-no właśnie widzę więc co to za niespodzianka?
-wszystko po kolei-uśmiech nie schodził z jego twarzy- mam na imię Adrian
-jestem Julka-podałam mu rękę
-miło cię poznać, jak nie znasz miasta i ciężko u Ciebie z angielskim to mogę Ci pokazać kawałek miasta- sama nie wiedziałam co mam zrobić z jednej strony nie ufałam mu i pamiętałam o tym że mam chłopaka z drugiej on mnie olewa a przyjechaliśmy tu razem
-zgoda-uśmiechnęłam się zalotnie. Szliśmy uliczkami miasta cały czas rozmawiając. Adrian opowiadał trochę o mieście trochę o sobie
-co jeszcze chciała byś zobaczyć?-zapytał
-najpiękniejsze miejsce według Ciebie
-to chodź,- szliśmy po długich schodach zmęczona już pokonałam ostatnie schody moim oczom ukazał się widok całej wyspy to było pięknie. Zachodzące słońce, delikatne promienie otulające budynki
-jak tu pięknie
-wiem-usiadł na barierkach, a ja dalej stałam i podziwiałam piękne widoki
-masz kogoś?-zapytał
poniedziałek, 22 lipca 2013
przeprosiny
wiem że ostatnio nie dodawałam rozdziałów a przez kilka kolejnych dni też nie dodam. Bardzo przepraszam za to, ale muszę najpierw poukładać sobie kilka rzeczy i przemyśleć ogl chodzi o życie prywatne . Niebawem pojawi się kolejny rozdział jeszcze raz przepraszam
piątek, 19 lipca 2013
Rozdział 39
Spakowałam się w wielką walizkę, najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy byłam w łazience i pakowałam rzeczy do kosmetyczki usłyszałam otwieranie drzwi wejściowych do domu. Wystraszyłam się i po cichu wyszłam z pokoju, na palcach schodziłam po schodach gdy znalazłam się na dole drzwi do domu były lekko uchylone. Jak to ja miałam pełno głupich myśli, mam te swoje schizy. Rozejrzałam się po salonie i kuchni ale nikogo tam nie było, więc poszłam zamknąć drzwi, gdy je dobrze zakluczyłam ruszyłam spokojnie na górę. Może po prostu nie zamknęłam drzwi, przechodząc obok blatu w kuchni,(kuchnia jest połączona z salonem) zobaczyłam 2 kubki kawy ze starbucks'a . Przecież ich tu nie było, serio boje się. Chciałam jak najszybciej być już w swoim pokoju, szybkim krokiem ruszyłam na górę, lecz gdy tylko stanęłam na pierwszym schodku, czyjeś ręce mnie złapały w pasie. Spanikowana i mega wystraszona zaczęłam piszczeć
-ej,ej spokojnie to tylko ja-powiedział Justin i mocno się do mnie przytulił
-jesteś, idiotą wiesz?-zapytałam nieźle wkurzona
-wiem-spuścił głowę
-o mało zawału nie dostałam-mocniej się w niego wtuliłam- nigdy więcej tak nie rób okej?
-no nie wiem-powiedział Justin i puścił mnie-spakowana?
-prawię, a gdzie jedziemy?
-niespodzianka to niespodzianka
-a moi rodzice?
-już wszystko mam z nimi obgadane-uśmiechnął się i pocałował
-biorę torbę, przebiorę się i możemy iść- uśmiechnęłam się i pociągnęłam go za rękę na górę. Justin wziął moją walizkę i zszedł na dół, a ja szybko się ubrałam w te ciuchy. Włosy przeczesałam i zeszłam na dół. Justin stał w drzwiach szeroko się uśmiechając
-no co?-zapytałam schodząc na dół
-ślicznie wyglądasz
-oj przestań-moje policzki zaczęły stawać się czerwone
-weź kawy i chodź do samochodu-jak powiedział tak też zrobiłam, przed wyjściem z domu, jeszcze spojrzałam w lusterko
-no chodź już przecież pięknie wyglądasz-krzyknął Justin stojący przy samochodzie. Wywróciłam oczami i zakluczyłam drzwi, szybkim krokiem ruszyłam w stronę samochodu a krople deszczu spadały coraz mocniej. Justin otworzył mi drzwi a ja szybko wsunęłam się na miejsce,po chwili Justin już siedział obok mnie
-gotowa?-zapytał i chwycił mnie za dłoń
-tak-odpalił auto i ruszyliśmy po około godzinie drogi byliśmy na lotnisku. Mieliśmy odprawę bagażową, chwile musieliśmy poczekać i siedzieliśmy w samolocie. Pilot oznajmił żeby zapiąć pasy, szybko to zrobiłam i mocno chwyciłam Justina za rękę
-pierwszy raz?-zapytał
-tak i cholernie się boje
-dasz radę, trzymaj gumę pomaga-podał mi paczkę gum
Gdy wylądowaliśmy, zabraliśmy nasze bagaże i wsiedliśmy do taksówki
-wiem że to głupie ale gdzie jesteśmy?-zapytałam widząc wspaniałe słońce i palmy nad głową
-kochanie witam na Bora Bora!!-zaniemówiłam tylko mocno się w niego wtuliłam
Weszłam do ogromnego domu, z wielkim tarasem, stałam i wpatrywałam się w piękne widoki morza za oknem
-pięknie co nie?-zapytał oplatając ręce wokół mojej tali
-pięknie to mało powiedziane, jak ty to wymyśliłeś?
-potem Ci wszystko opowiem ale teraz idziemy się kąpać
-okej lecę się przebrać w strój-musnęłam jego usta i pobiegłam na górę
wiem że rozdział do niczego.....jutro będzie lepszy obiecuje
-ej,ej spokojnie to tylko ja-powiedział Justin i mocno się do mnie przytulił
-jesteś, idiotą wiesz?-zapytałam nieźle wkurzona
-wiem-spuścił głowę
-o mało zawału nie dostałam-mocniej się w niego wtuliłam- nigdy więcej tak nie rób okej?
-no nie wiem-powiedział Justin i puścił mnie-spakowana?
-prawię, a gdzie jedziemy?
-niespodzianka to niespodzianka
-a moi rodzice?
-już wszystko mam z nimi obgadane-uśmiechnął się i pocałował
-biorę torbę, przebiorę się i możemy iść- uśmiechnęłam się i pociągnęłam go za rękę na górę. Justin wziął moją walizkę i zszedł na dół, a ja szybko się ubrałam w te ciuchy. Włosy przeczesałam i zeszłam na dół. Justin stał w drzwiach szeroko się uśmiechając
-no co?-zapytałam schodząc na dół
-ślicznie wyglądasz
-oj przestań-moje policzki zaczęły stawać się czerwone
-weź kawy i chodź do samochodu-jak powiedział tak też zrobiłam, przed wyjściem z domu, jeszcze spojrzałam w lusterko
-no chodź już przecież pięknie wyglądasz-krzyknął Justin stojący przy samochodzie. Wywróciłam oczami i zakluczyłam drzwi, szybkim krokiem ruszyłam w stronę samochodu a krople deszczu spadały coraz mocniej. Justin otworzył mi drzwi a ja szybko wsunęłam się na miejsce,po chwili Justin już siedział obok mnie
-gotowa?-zapytał i chwycił mnie za dłoń
-tak-odpalił auto i ruszyliśmy po około godzinie drogi byliśmy na lotnisku. Mieliśmy odprawę bagażową, chwile musieliśmy poczekać i siedzieliśmy w samolocie. Pilot oznajmił żeby zapiąć pasy, szybko to zrobiłam i mocno chwyciłam Justina za rękę
-pierwszy raz?-zapytał
-tak i cholernie się boje
-dasz radę, trzymaj gumę pomaga-podał mi paczkę gum
Gdy wylądowaliśmy, zabraliśmy nasze bagaże i wsiedliśmy do taksówki
-wiem że to głupie ale gdzie jesteśmy?-zapytałam widząc wspaniałe słońce i palmy nad głową
-kochanie witam na Bora Bora!!-zaniemówiłam tylko mocno się w niego wtuliłam
Weszłam do ogromnego domu, z wielkim tarasem, stałam i wpatrywałam się w piękne widoki morza za oknem
-pięknie co nie?-zapytał oplatając ręce wokół mojej tali
-pięknie to mało powiedziane, jak ty to wymyśliłeś?
-potem Ci wszystko opowiem ale teraz idziemy się kąpać
-okej lecę się przebrać w strój-musnęłam jego usta i pobiegłam na górę
wiem że rozdział do niczego.....jutro będzie lepszy obiecuje
czwartek, 18 lipca 2013
INFORMACJA
przepraszam że dziś nie było rozdziału ale ja też mam wakacje, jutro postaram się dodać, jeszcze raz przepraszam :)
środa, 17 lipca 2013
Rozdział 38
Opowiedziałam babci całą naszą historię, wszystko co przeżyliśmy to co nam się przytrafiło i jak było ciężko. Niedługo potem dołączył do nas dziadek. Bardzo fajnie nam się rozmawiało, dziadkowie bardzo polubili Justina
-Julka może pokażesz Justinowi naszą okolice, możecie iść nad jezioro
-świetny pomysł
-ja za ten czas przygotuje coś do jedzenie bo na pewno jesteście głodni
-umm tak bardzo-złapałam Justina za rękę i poszliśmy nad jezioro.
-jak tu cudownie-powiedział oplatając ręce wokół mojej tali i kładąc swoją brodę na moim ramieniu
-tak uwielbiałam tu przyjeżdżać, kochałam to miejsce wiesz że pochodzi stąd legenda
-jaka?-zapytał zaciekawiony
-dawno,dawno temu mieszkała tu dziewczyna która nazywała się Magdalena i chłopak który miał na imię Daniel, byli w sobie po uszy zakochani lecz pełno przygód im się przytrafiało, jej rodzice chcieli ją uchronić przed wszystkim co złe na tym świecie. Chłopak nie mógł tak dłużej i chciał się tu właśnie utopić, gdy miał już skakać ona tu przybiegła. Chłopak gdy ją zobaczył podbiegł do niej i mocno ją przytulił, ona mu powiedziała że jej rodzice chcą się wyprowadzić aby ona się z nim nie spotykała. Postanowili że razem wskoczą do wody, i razem umrą. Chłopak mocno ją przytulił i wskoczyli do wody, legenda mówi że od czasu do czasu się tu pokazują a każdą parę która tu przyszła i dowiedziała się o tej historii czeka długa i szczęśliwa przyszłość. Oni podobno o to dbają aby miłość każdej z par trwała długo i wiecznie-skończyłam
-Magdaleno i Danielu nam nie musicie pomagać-powiedział Justin
-dlaczego tak mówisz?-zapytałam zmieszana i odwróciłam się do niego
-bo ja o to zadbam żebyśmy byli razem długo i szczęśliwie, nigdy Cię nie zostawię
-kocham Cię-powiedziałam i pod wpływem impulsu pocałowałam Justina, on z uśmiechem na twarzy dalej mnie całował.
-ja Ciebie też skarbie-powiedział gdy już się od siebie oderwaliśmy- chyba musimy już wracać
-tak chodźmy-chwyciłam go za rękę i wróciliśmy do domu dziadków.
Zjedliśmy pyszności które babcia miała dla nas przygotowane, pożegnaliśmy się i koło 20 wsiadaliśmy w pociąg. Byłam bardzo zmęczona, oparłam głowę o ramię Justina i zasnęłam.
_____________________________
Obudziłam się w swoim łóżku, na dworze padało krople deszczu obijały się o parapet. Wstałam z łóżka wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy związując je w wysokiego kitka na czubku głowy. Ubrałam się w dresy i białą koszulkę z napisem "swag" którą kiedyś pożyczyłam od Justina. Zeszłam na dół i wstawiłam wodę na kawę, na puszce w której trzymamy kawę była przyklejona karteczka Kochanie szukaj dalej ;)
Na ziemi widniała karteczka
to jeszcze nie tu szukaj dalej :*
poszłam do salonu na kanapie stało małe pudełeczko a na nim karteczka
niespodzianka <3 i="">3>
Pomału otworzyłam pudełeczko w którym było małe serduszko, szybko je zawiesiłam do literki J na moim łańcuszku od Justina. Ale w pudełku była jakaś kartka poskładana , delikatnie ją rozłożyłam moim oczom ukazały się dwa bilety na samolot dziś wieczorem. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Justina
-cześć skarbie
-Justin co to za bilety-zapytałam pod ekscytowana
-mam niespodziankę jestem u Ciebie za 2 godziny pakuj się
-ale co mam spakować?
-na pewno nie kombinezon narciarski-zaczął się śmiać - weź kilka strojów kąpielowych przydadzą się
-okej buziaki-rozłączyłam się i zaczęłam pakować. Nie mogłam się doczekać tej całej niespodzianki.
wiem rozdział jest do dupy ;/ mam ciężki dzień, mało czasu ledwo dałam radę go napisać z góry przepraszam ale ja też mam wakacje . Nie wiem jak długo ale jeszcze będę pisać tego bloga, mało osób go czyta ale te osoby bardzo mnie prosiły żebym go na razie nie kończyła. Zachęcam do komentowania i wgl.......róbcie co chcecie.......
-Julka może pokażesz Justinowi naszą okolice, możecie iść nad jezioro
-świetny pomysł
-ja za ten czas przygotuje coś do jedzenie bo na pewno jesteście głodni
-umm tak bardzo-złapałam Justina za rękę i poszliśmy nad jezioro.
-jak tu cudownie-powiedział oplatając ręce wokół mojej tali i kładąc swoją brodę na moim ramieniu
-tak uwielbiałam tu przyjeżdżać, kochałam to miejsce wiesz że pochodzi stąd legenda
-jaka?-zapytał zaciekawiony
-dawno,dawno temu mieszkała tu dziewczyna która nazywała się Magdalena i chłopak który miał na imię Daniel, byli w sobie po uszy zakochani lecz pełno przygód im się przytrafiało, jej rodzice chcieli ją uchronić przed wszystkim co złe na tym świecie. Chłopak nie mógł tak dłużej i chciał się tu właśnie utopić, gdy miał już skakać ona tu przybiegła. Chłopak gdy ją zobaczył podbiegł do niej i mocno ją przytulił, ona mu powiedziała że jej rodzice chcą się wyprowadzić aby ona się z nim nie spotykała. Postanowili że razem wskoczą do wody, i razem umrą. Chłopak mocno ją przytulił i wskoczyli do wody, legenda mówi że od czasu do czasu się tu pokazują a każdą parę która tu przyszła i dowiedziała się o tej historii czeka długa i szczęśliwa przyszłość. Oni podobno o to dbają aby miłość każdej z par trwała długo i wiecznie-skończyłam
-Magdaleno i Danielu nam nie musicie pomagać-powiedział Justin
-dlaczego tak mówisz?-zapytałam zmieszana i odwróciłam się do niego
-bo ja o to zadbam żebyśmy byli razem długo i szczęśliwie, nigdy Cię nie zostawię
-kocham Cię-powiedziałam i pod wpływem impulsu pocałowałam Justina, on z uśmiechem na twarzy dalej mnie całował.
-ja Ciebie też skarbie-powiedział gdy już się od siebie oderwaliśmy- chyba musimy już wracać
-tak chodźmy-chwyciłam go za rękę i wróciliśmy do domu dziadków.
Zjedliśmy pyszności które babcia miała dla nas przygotowane, pożegnaliśmy się i koło 20 wsiadaliśmy w pociąg. Byłam bardzo zmęczona, oparłam głowę o ramię Justina i zasnęłam.
_____________________________
Obudziłam się w swoim łóżku, na dworze padało krople deszczu obijały się o parapet. Wstałam z łóżka wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy związując je w wysokiego kitka na czubku głowy. Ubrałam się w dresy i białą koszulkę z napisem "swag" którą kiedyś pożyczyłam od Justina. Zeszłam na dół i wstawiłam wodę na kawę, na puszce w której trzymamy kawę była przyklejona karteczka Kochanie szukaj dalej ;)
Na ziemi widniała karteczka
to jeszcze nie tu szukaj dalej :*
poszłam do salonu na kanapie stało małe pudełeczko a na nim karteczka
niespodzianka <3 i="">3>
Pomału otworzyłam pudełeczko w którym było małe serduszko, szybko je zawiesiłam do literki J na moim łańcuszku od Justina. Ale w pudełku była jakaś kartka poskładana , delikatnie ją rozłożyłam moim oczom ukazały się dwa bilety na samolot dziś wieczorem. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Justina
-cześć skarbie
-Justin co to za bilety-zapytałam pod ekscytowana
-mam niespodziankę jestem u Ciebie za 2 godziny pakuj się
-ale co mam spakować?
-na pewno nie kombinezon narciarski-zaczął się śmiać - weź kilka strojów kąpielowych przydadzą się
-okej buziaki-rozłączyłam się i zaczęłam pakować. Nie mogłam się doczekać tej całej niespodzianki.
wiem rozdział jest do dupy ;/ mam ciężki dzień, mało czasu ledwo dałam radę go napisać z góry przepraszam ale ja też mam wakacje . Nie wiem jak długo ale jeszcze będę pisać tego bloga, mało osób go czyta ale te osoby bardzo mnie prosiły żebym go na razie nie kończyła. Zachęcam do komentowania i wgl.......róbcie co chcecie.......
wtorek, 16 lipca 2013
Rozdział 37
-bo wiesz..-zaczęłam- jak ty leżałeś w tej śpiączce często tu przychodziłam, wszystko tutaj przypomina mi Ciebie, bawiłam się z twoim rodzeństwem, spałam w twoim łóżku czułam się jakbyś był przy mnie-wzrok przeniosłam na drzwi nie chciałam już sobie tego wszystkiego przypominać to było zbyt trudne-i to wszystko stało się przeze mnie
-nic nie było przez Ciebie i nawet tak nie myśl, to była moja decyzja, i przepraszam że musiałaś tyle przeze mnie przejść- mocno mnie przytulił
-jestem zmęczona możemy iść spać?-zapytałam
-pewnie chodź do mnie moja księżniczko- położyliśmy się, wtuliłam się w jego tors a on pocałował mnie w czoło
-dobranoc-powiedziałam i zasnęłam
____________________
Nie mogłam spać wstałam była godzina 9.Pattie,Jeremy i dzieciaki gdzieś poszli bo w kuchni znalazłam kartkę że wrócą późno. Postanowiłam zrobić naleśniki, gdy skończyłam poszłam na górę. Postawiłam je na biurku i podeszłam do Justina
-wstawaj-zaczęłam go szturchać
-jeszcze chwila
-nie bo naleśniki wystygną jego oczy w tym momencie były jak 5 złoty
-naleśniki?-zapytał podekscytowany
-tak -uśmiechnęłam się, a on chwycił mnie w pasie i położył na siebie
-co ty robisz?-zapytałam
-pokazuje jak kocham moją księżniczkę-i mnie pocałował
-dobra,dobra teraz pokaż jak lubisz naleśniki-wstałam i podałam mu talerz z cieplutkimi naleśnikami. Usiadłam obok niego i je zjedliśmy
-czemu przyniosłaś mi śniadanie do łóżka?
-bo ty nie możesz się przemęczać- odstawiłam nasze talerze na miejsce. Położyłam się na łóżko.
-tak więc będziesz mi pomagać we wszystkim?-łobuzerski uśmiech pojawił się na jego twarzy
-tak jakby-spojrzałam się na niego próbując zrozumieć o co mu chodzi
-aaaa-zaczął krzyczeć- nie mogę oddychać-zaczął udawać, ja dalej leżałam nie wzruszona
-ej miałaś mi zrobić usta usta wiesz-spojrzał na mnie
-nie, nie wiedziałam -powiedziałam rozbawiona. On położył się na mnie jego usta były tuż przy moich
-to chyba muszę Cię nauczyć nie sądzisz?
-myślę że to nie będzie konieczne
-a ja myślę że to bardzo konieczne-wpił się w moje usta. Uwielbiałam jak to robił, każdy pocałunek był przepełniony miłością i uczuciem, każdy był inny, a jednak tak wspaniały.
-możesz ze mnie zejść dusisz mnie
-chyba teraz muszę zastosować metodę usta usta- zaczął poruszać brwiami w górę i w dół
-nie dam sobie radę-zrzuciłam go z siebie, ale on zdążył mnie przekręcić. Teraz ja leżałam na nim
-jak ty to robisz?-spojrzał na mnie nie wiedząc o co chodzi
-ale co?
-nosisz mnie i przerzucasz jakbym nic nie ważyła
-bo ty kochanie jesteś leciutka jak piórko
-wcale nie
-tak ja wiem lepiej-pocałował czubek mojej głowy- to co dziś robimy?
-ja chciałam jechać do babci a ty zostajesz w łóżku nie możesz wychodzić z domu- wytknęłam mu język
-a ja pojadę z Tobą-uśmiech nie schodził z jego twarzy
-ale nie możesz
-mogę-dalej trzymał się swojego
-ale
-nie kłóć się -wstałam
-no okej to się ubieraj-wstał i podszedł do mnie
-pomożesz mi?-zapytał z tym swoim łobuzerskim uśmiechem
-nie dasz sobie rade
-ale ja jestem taki chory-udawał że nie może stać
-oj już przestać ubieraj się raz dwa
___________________
Gdy Justin się już ubrał, poszliśmy do mnie ja też się przebrałam. Pojechaliśmy pociągiem bo nie chciałam aby Justin prowadził, oczywiście długo się upierał przy swoim ale w końcu udało mi się go przekonać. Po około godzinie jazdy samochodem byliśmy już na miejscu, moja babcia wraz z dziadkiem mieszkali w małej wsi. Z peronu trzeba było iść kawałek ale nie daleko. Gdy dotarliśmy na podwórku przywitał nas mój stary pies "pimpek". Jak byłam młodsza to go znalazłam i od tamtej pory cały czas dziadkowie się nim zajmują. Gdy weszłam na to podwórko wróciły wspomnienia jak byłam mała przyjeżdżałam tu z Mateuszem na wakacje, nasz chuśtawka na drzewie wciąż jest.
-no proszę kto to nas odwiedził- usłyszęliśmy głos należał do mojego dziadka , podeszliśmy do niego
-dzień dobry dziadku- cmoknęłam go w policzek
-dzień dobry- uśmiechnął się Justin i podał dziadkowi rękę
-witaj ty jesteś zapewne chłopakiem Julki?
-tak mam na imię Justin bardzo miło mi pana poznać
-oh jakiego pana możesz mówić mi dziadku-puścił Justinowi oko
-to wy zmykajcie do babci a ja zaraz do was przyjdę
-okej-poszłam z Justinem do domu
-on chyba Cię bardzo polubił bo wiesz masz mówić do niego dziadku a on tak pozwalał mówić tylko jednej osobie z moim znajomych
-komu?
-Mateuszowi- zastukałam w drzwi
-proszę-usłyszałam weszliśmy do środka babcia akurat wyciągała ciepłe ciasto z piekarnika
-dzień dobry-powiedziałam i rzuciłam się babci na szyje
-cześć kochanie-mocno mnie uścisnęła i pocałowała mnie w policzek
-dzień dobry - Justin podszedł i chciał podać mojej babci rękę ale jak to ona od razu go przytuliła
-przyjechaliśmy Cię odwiedzić-powiedziałam i usiadłam przy dużym stole w kuchni
-a ten młodzieniec to?-zapytała babcia
-mam na imię Justin
-babciu to mój chłopak
-to wspaniale, pamiętaj pilnuj jej bo głupoty jej do głowy strzelają-powiedziała Justinowi na ucho
-babciu-krzyknęłam na co ona z Justinem wybuchli śmiechem.
-idźcie na taras ja zaraz przyniosę ciasto i kompot
Złapałam Justina za rękę i poszliśmy usiąść na słomianych krzesłach po chwili przyszła babcia
-gdzie się poznaliście?-spytała
chyba zakończę przygodę z blogiem skoro czytają go tylko 3 osoby....
poniedziałek, 15 lipca 2013
Rozdział 36
zapraszam na notkę tam na dole ;)
Resztę dnia spędziłam z Justinem który uczył mnie grać na gitarze. Szczerze mówiąc coraz lepiej mi szło
-a ty nie musisz już wracać? Późno jest a ja nie chcę abyś wracała sama po nocy-powiedział
-rodzice pojechali do znajomych, jestem sama w domu nigdzie mi się nie śpieszy-uśmiech zagościł na jego twarzy a ja go odwzajemniłam
-może zostaniesz ze mną?
-ale Justin tak nie można
-jak nie można jak można-pocałował mnie w czubek głowy.Położyliśmy się na łóżku i zenęłam. Obudziły mnie promienie słoneczne,
ku mojemu zdziwieniu obok mnie nie było Justina tylko pielęgniarka krzątała się po sali
-dzień dobry-powiedziałam nieśmiało
-dzień dobry-ciepło się uśmiechnęła
-wie Pani gdzie jest Justin?
-oh poszedł na badania, spokojnie poprosił abym pani nie budziła. Naprawdę tylko po zazdrościć takiego chłopaka, jak on się o Panią troszczy
jak on na Panią patrzy aż miło-uśmiechnęła się a moje policzki zrobiły się purpurowe
-dziękuje wie może Pani kiedy wróci?
-za jakieś 20 minut -uśmiechnęła się i wyszła, ja wstałam z łóżka i przemyłam twarz wodą w łazience. Gdy wróciłam do sali Justin siedział uśmiechnięty
od uch do ucha .
-cześć-powiedziałam wchodząc i siadając na krześle
-hej-powiedział i chwycił za gitarę. Zaczął grać i śpiewać wspaniałą piosenkę, łzy wypełniły moje oczy
-kochanie nie płacz-podszedł i mnie przytulił
-to było przepiękne-mocno się w niego wtuliłam
-bo napisane dla Ciebie-pocałował czubek mojej głowy. Te wspaniałą chwile przerwał lekarz który miał dziś wypisać Justina. Poprosił mnie o wyjście z sali, siedziałam na korytarzu gdy przyszła Pattie
-dzień dobry- powiedziałam i ją przytuliłam
-cześć, a ty czemu tutaj czekasz?
-lekarz robi ostatnie badania Justinowi a potem ma dać mu wypis
-a no dobrze-w tym momencie wyszedł lekarz i oznajmił nam że z Justinem było wszystko w porządku
-Pattie mam pomysł co ty na to żeby organizować przyjecie niespodziankę dla Justina?
-świetny pomysł masz tu klucze od domu
-to zatrzymaj go jak najdłużej
-nie ma sprawy-wyszłam ze szpitala i zadzwoniłam do Zuzy, była zachwycona poprosiłam aby przyszła do domu Justina.Następnie zadzwoniłam do Michała i poszłam z nim na szybkie zakupy, po drodze wstąpiliśmy do cukierni i kupiliśmy mały tort przecież nie będzie nas aż tak dużo, ja Justin, jego rodzice, Michał,Zuza z Kamilem i małym. Tak Zuza urodziła zdrowego pięknego chłopczyka nazywa się Kuba, ma urocze dołeczki jak się uśmiecha. Weszliśmy do domu i wszystko przygotowaliśmy.Goście zaczęli przybywać. Gdy usłyszeliśmy samochód podjeżdżający pod dom, wszyscy się chowaliśmy. Drzwi się uchyliły
-niespodzianka-krzyknęliśmy wyskakując, u Justina pojawił się szeroki uśmiech, wszyscy podeszli do niego i zaczęli składać mu życzenia. Ja podałam Pattie tort a ona postawiła go przed Justinem
-pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki-prawie jak w urodziny pomyślałam, Justin już miał je dmuchać kiedy nagle powiedział
-ale sam tego nie zrobię-i jego wzrok zaczął przemierzać tłum i spoczął na mnie- Julka chodź tu-powolnym krokiem szłam w jego stronę. Stanął za mną oplatając ręce wokół mojej tali
-no pomyślmy życzenie chociaż moje się już spełniło-pocałował mój policzek
-3,2,1-powiedziała Pattie i zdmuchnęliśmy świeczki. Poszłam do kuchni i przyniosłam nóż, pokroiłam tort i zaniosłam resztę do kuchni usiadłam na blacie i zaczęłam jeść swój kawałek, nie wiem czemu ale nie chciałam im przeszkadzać ja dziś będę się trzymała z boku. Usłyszałam płacz, podeszłam do wózka który stał w kuchni i wzięłam na ręce płaczącego Kubusia
-cii-zaczęłam nucić jakąś piosenkę aby mały spokojnie znów zasnął.
-ślicznie wyglądasz z tym maluszkiem-usłyszałam szept do ucha a po chwili ręce oplatające moją talie które bardzo dobrze znałam. Za każdym razem gdy to robił przez moje ciało przechodził dreszcz który uwielbiałam.
-oj tam przesadzasz-położyłam małego do wózka a gdy się wyprostowałam Justin swoją Brodę położył na moim ramieniu.
-może my też o takiego się postaramy?-zaczął chichotać i muskać moją szyję
-za wcześnie kochanie-odwróciłam się i pocałowałam go w usta. Chciałam wyjść z kuchni ale Justin znów mnie do siebie przyciągnął
-jeszcze mnie nie przeprosiłaś że uciekłaś ze szpitala-odwróciłam się do niego
-oh tak przepraszam-pocałowałam go w policzek
-wiesz chyba jakoś Ci nie wybaczyłem-łobuzerski uśmiech pojawił się na jego twarzy. Złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach, Justin jednak nie chciał przestawać, chwycił mnie mocno w tali. Moje ręce wylądowały na jego szyi ,zaczęłam bawić się jego włosami. Justin chwycił mnie za pośladki unosząc do góry, moje nogi oplotły go w pasie. Posadził mnie na blacie coraz bardziej napierając na mnie swoim ciałem. Jego ręce błądziły po moim brzuchu, wywołując lekkie łaskotki u mnie.Już leżałam na blacie a Justin był pochylony nade mną.
-yhym-ktoś chrząknął był to Michał, zrzuciłam z siebie Justina poprawiając koszulkę. Justin stanął obok z dumną miną, a Michał wpatrywał się w nas z tym swoim uśmieszkiem
-sory że wam przerywam ale Justin mama cię woła-uśmiechnął się i wyszedł
-Musimy chyba bardziej uważać co i gdzie robimy-powiedziałam zakłopotana
-masz na myśli to?-podszedł i zaczął składać kolejne pocałunki na mojej szyi
-tak-odepchnęłam go od siebie-chyba Cię wołają-Justin chwycił mnie w pasie i postawił na ziemi, złapałam go za rękę i wróciliśmy do reszty. Po około 2 godzinach wszyscy zaczęli się zbierać, pomogłam Pattie posprzątać a Justin siedział przed TV.
-ja już będę lecieć-gdy tylko Justin to usłyszał szybko przybiegł do kuchni i mocno się do mnie przytulił, spojrzałam na Pattie która tylko słodko się uśmiechała.
-o co chodzi-powiedziałam odwracając głowę bo był przytulony do moich pleców
-o nic ty nigdzie nie idziesz zostajesz ze mną
-Justin ale ja nie mam ciuchów, a po drugie moja mama nic nie wie a twoja się nie zgodzi
-mamo zgodzisz się prawda?-Justin zrobił minkę małego szczeniaczka, na co Pattie wybuchła śmiechem
-pewnie, nie raz tutaj spałaś dziś też możesz-wyszła z kuchni
-ciuchy dam Ci swoje a do mamy zadzwonisz
-no okej-Justin puścił mnie i zaczął tańczyć przedziwny taniec radości a ja stałam i się śmiałam. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mamy, ona się zgodziła. Poszłam z Justinem na górę, weszłam do jego garderoby i wyciągnęłam dresy i zwykłą szarą koszulkę, poszłam wziąć prysznic
-ślicznie wyglądasz w moich rzeczach-powiedział Justin gdy już wyszłam z łazienki
-przecież one są na mnie za duże
-wyglądasz słodko jak mała dziewczynka-pocałował mnie w czubek głowy i poszedł się umyć. Ja stanęłam przed wielkim lustrem i związałam włosy w koka na czubku głowy.Usiadłam na łóżku i czekałam aż Justin wyjdzie, gdy już wyszedł w samych bokserkach i położył się na łóżku nie mogłam od niego oderwać wzroku
-nie patrz się tak ty mały zboczuchu
-wcale się nie patrze-odwróciłam głowę w inną stronę
-wcale-zaczął się śmiać-czemu często tu spałaś?-zapytał wprowadzając mnie w zakłopotanie
po 1 bardzo chciała bym podziękować za tyle wyświetleń
po 2 jestem teraz na wakacjach i raczej nie dam rady dodawać rozdziału codziennie będę starała się jak najczęściej je dodawać
po 3 wszystkie pytania kierujcie na mojego aska kliknij a otworzy się ;)
po 4 mam małą prośbę jeżeli czytasz tego bloga napisz jakiś komentarz może być to zwykła emotikonka czy po prostu "czytam" bardzo mi na tym zależy
DZIĘKUJE I ZAPRASZAM DO CZYTANIA KOLEJNYCH ROZDZIAŁÓW :)
Resztę dnia spędziłam z Justinem który uczył mnie grać na gitarze. Szczerze mówiąc coraz lepiej mi szło
-a ty nie musisz już wracać? Późno jest a ja nie chcę abyś wracała sama po nocy-powiedział
-rodzice pojechali do znajomych, jestem sama w domu nigdzie mi się nie śpieszy-uśmiech zagościł na jego twarzy a ja go odwzajemniłam
-może zostaniesz ze mną?
-ale Justin tak nie można
-jak nie można jak można-pocałował mnie w czubek głowy.Położyliśmy się na łóżku i zenęłam. Obudziły mnie promienie słoneczne,
ku mojemu zdziwieniu obok mnie nie było Justina tylko pielęgniarka krzątała się po sali
-dzień dobry-powiedziałam nieśmiało
-dzień dobry-ciepło się uśmiechnęła
-wie Pani gdzie jest Justin?
-oh poszedł na badania, spokojnie poprosił abym pani nie budziła. Naprawdę tylko po zazdrościć takiego chłopaka, jak on się o Panią troszczy
jak on na Panią patrzy aż miło-uśmiechnęła się a moje policzki zrobiły się purpurowe
-dziękuje wie może Pani kiedy wróci?
-za jakieś 20 minut -uśmiechnęła się i wyszła, ja wstałam z łóżka i przemyłam twarz wodą w łazience. Gdy wróciłam do sali Justin siedział uśmiechnięty
od uch do ucha .
-cześć-powiedziałam wchodząc i siadając na krześle
-hej-powiedział i chwycił za gitarę. Zaczął grać i śpiewać wspaniałą piosenkę, łzy wypełniły moje oczy
-kochanie nie płacz-podszedł i mnie przytulił
-to było przepiękne-mocno się w niego wtuliłam
-bo napisane dla Ciebie-pocałował czubek mojej głowy. Te wspaniałą chwile przerwał lekarz który miał dziś wypisać Justina. Poprosił mnie o wyjście z sali, siedziałam na korytarzu gdy przyszła Pattie
-dzień dobry- powiedziałam i ją przytuliłam
-cześć, a ty czemu tutaj czekasz?
-lekarz robi ostatnie badania Justinowi a potem ma dać mu wypis
-a no dobrze-w tym momencie wyszedł lekarz i oznajmił nam że z Justinem było wszystko w porządku
-Pattie mam pomysł co ty na to żeby organizować przyjecie niespodziankę dla Justina?
-świetny pomysł masz tu klucze od domu
-to zatrzymaj go jak najdłużej
-nie ma sprawy-wyszłam ze szpitala i zadzwoniłam do Zuzy, była zachwycona poprosiłam aby przyszła do domu Justina.Następnie zadzwoniłam do Michała i poszłam z nim na szybkie zakupy, po drodze wstąpiliśmy do cukierni i kupiliśmy mały tort przecież nie będzie nas aż tak dużo, ja Justin, jego rodzice, Michał,Zuza z Kamilem i małym. Tak Zuza urodziła zdrowego pięknego chłopczyka nazywa się Kuba, ma urocze dołeczki jak się uśmiecha. Weszliśmy do domu i wszystko przygotowaliśmy.Goście zaczęli przybywać. Gdy usłyszeliśmy samochód podjeżdżający pod dom, wszyscy się chowaliśmy. Drzwi się uchyliły
-niespodzianka-krzyknęliśmy wyskakując, u Justina pojawił się szeroki uśmiech, wszyscy podeszli do niego i zaczęli składać mu życzenia. Ja podałam Pattie tort a ona postawiła go przed Justinem
-pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki-prawie jak w urodziny pomyślałam, Justin już miał je dmuchać kiedy nagle powiedział
-ale sam tego nie zrobię-i jego wzrok zaczął przemierzać tłum i spoczął na mnie- Julka chodź tu-powolnym krokiem szłam w jego stronę. Stanął za mną oplatając ręce wokół mojej tali
-no pomyślmy życzenie chociaż moje się już spełniło-pocałował mój policzek
-3,2,1-powiedziała Pattie i zdmuchnęliśmy świeczki. Poszłam do kuchni i przyniosłam nóż, pokroiłam tort i zaniosłam resztę do kuchni usiadłam na blacie i zaczęłam jeść swój kawałek, nie wiem czemu ale nie chciałam im przeszkadzać ja dziś będę się trzymała z boku. Usłyszałam płacz, podeszłam do wózka który stał w kuchni i wzięłam na ręce płaczącego Kubusia
-cii-zaczęłam nucić jakąś piosenkę aby mały spokojnie znów zasnął.
-ślicznie wyglądasz z tym maluszkiem-usłyszałam szept do ucha a po chwili ręce oplatające moją talie które bardzo dobrze znałam. Za każdym razem gdy to robił przez moje ciało przechodził dreszcz który uwielbiałam.
-oj tam przesadzasz-położyłam małego do wózka a gdy się wyprostowałam Justin swoją Brodę położył na moim ramieniu.
-może my też o takiego się postaramy?-zaczął chichotać i muskać moją szyję
-za wcześnie kochanie-odwróciłam się i pocałowałam go w usta. Chciałam wyjść z kuchni ale Justin znów mnie do siebie przyciągnął
-jeszcze mnie nie przeprosiłaś że uciekłaś ze szpitala-odwróciłam się do niego
-oh tak przepraszam-pocałowałam go w policzek
-wiesz chyba jakoś Ci nie wybaczyłem-łobuzerski uśmiech pojawił się na jego twarzy. Złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach, Justin jednak nie chciał przestawać, chwycił mnie mocno w tali. Moje ręce wylądowały na jego szyi ,zaczęłam bawić się jego włosami. Justin chwycił mnie za pośladki unosząc do góry, moje nogi oplotły go w pasie. Posadził mnie na blacie coraz bardziej napierając na mnie swoim ciałem. Jego ręce błądziły po moim brzuchu, wywołując lekkie łaskotki u mnie.Już leżałam na blacie a Justin był pochylony nade mną.
-yhym-ktoś chrząknął był to Michał, zrzuciłam z siebie Justina poprawiając koszulkę. Justin stanął obok z dumną miną, a Michał wpatrywał się w nas z tym swoim uśmieszkiem
-sory że wam przerywam ale Justin mama cię woła-uśmiechnął się i wyszedł
-Musimy chyba bardziej uważać co i gdzie robimy-powiedziałam zakłopotana
-masz na myśli to?-podszedł i zaczął składać kolejne pocałunki na mojej szyi
-tak-odepchnęłam go od siebie-chyba Cię wołają-Justin chwycił mnie w pasie i postawił na ziemi, złapałam go za rękę i wróciliśmy do reszty. Po około 2 godzinach wszyscy zaczęli się zbierać, pomogłam Pattie posprzątać a Justin siedział przed TV.
-ja już będę lecieć-gdy tylko Justin to usłyszał szybko przybiegł do kuchni i mocno się do mnie przytulił, spojrzałam na Pattie która tylko słodko się uśmiechała.
-o co chodzi-powiedziałam odwracając głowę bo był przytulony do moich pleców
-o nic ty nigdzie nie idziesz zostajesz ze mną
-Justin ale ja nie mam ciuchów, a po drugie moja mama nic nie wie a twoja się nie zgodzi
-mamo zgodzisz się prawda?-Justin zrobił minkę małego szczeniaczka, na co Pattie wybuchła śmiechem
-pewnie, nie raz tutaj spałaś dziś też możesz-wyszła z kuchni
-ciuchy dam Ci swoje a do mamy zadzwonisz
-no okej-Justin puścił mnie i zaczął tańczyć przedziwny taniec radości a ja stałam i się śmiałam. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mamy, ona się zgodziła. Poszłam z Justinem na górę, weszłam do jego garderoby i wyciągnęłam dresy i zwykłą szarą koszulkę, poszłam wziąć prysznic
-ślicznie wyglądasz w moich rzeczach-powiedział Justin gdy już wyszłam z łazienki
-przecież one są na mnie za duże
-wyglądasz słodko jak mała dziewczynka-pocałował mnie w czubek głowy i poszedł się umyć. Ja stanęłam przed wielkim lustrem i związałam włosy w koka na czubku głowy.Usiadłam na łóżku i czekałam aż Justin wyjdzie, gdy już wyszedł w samych bokserkach i położył się na łóżku nie mogłam od niego oderwać wzroku
-nie patrz się tak ty mały zboczuchu
-wcale się nie patrze-odwróciłam głowę w inną stronę
-wcale-zaczął się śmiać-czemu często tu spałaś?-zapytał wprowadzając mnie w zakłopotanie
po 1 bardzo chciała bym podziękować za tyle wyświetleń
po 2 jestem teraz na wakacjach i raczej nie dam rady dodawać rozdziału codziennie będę starała się jak najczęściej je dodawać
po 3 wszystkie pytania kierujcie na mojego aska kliknij a otworzy się ;)
po 4 mam małą prośbę jeżeli czytasz tego bloga napisz jakiś komentarz może być to zwykła emotikonka czy po prostu "czytam" bardzo mi na tym zależy
DZIĘKUJE I ZAPRASZAM DO CZYTANIA KOLEJNYCH ROZDZIAŁÓW :)
sobota, 13 lipca 2013
Rozdział 35
Lekarze zrobili mu mnóstwo badań po których był naprawdę wykończony.Po tygodniu było naprawdę z nim dobrze. Ja nie odstępowałam go na krok, gdy wrócił do sali z badań dziwnie mi się przyglądał
-czemu tak się na mnie patrzysz?-zapytałam
-naprawdę idź do domu, prześpi się musisz odpocząć nie mogę patrzeć do jakiego stanu Cię doprowadziłem-patrzył prosto w moje oczy. Z nim naprawdę było wszystko dobrze, badania wychodziły znakomicie, po jutrze Justin ma zostać wypisany pod warunkiem że nie będzie się przemęczał i odpoczywał w domu.Szczerze nie wierze w to Justin chłopak który ma ADHD ciągle musi coś robić ma leżeć w łóżku i z niego nie wychodzić wątpię.
-ale Justin nie chcę Ciebie zostawiać, boję się..
-czego?-zapytał łapiąc moją dłoń
-że cie stracę-powiedziałam cichutkim głosem, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku
-Julka chodź tu-przesunął się i poklepał miejsce obok siebie na łóżku a by się tam położyła. Tak też zrobiłam, położyłam się obok niego, wtulając się w jego tors, jego usta pocałowały moje czoło a on mówił dalej
-nawet jakby mi się coś stało,nigdy mnie nie stracisz zawsze będę przy tobie może nie fizycznie ale psychicznie nie opuszczę Ciebie bo ciebie kocham rozumiesz?-spojrzał mi o czy, pokiwałam głową mocniej się w niego wtulając
-teraz zmykaj do domu,spotkaj się z Zuzą i odpocznij okej jutro do mnie możesz wpaść
-ooo dziękuje za pozwolenie-zaczęłam się śmiać
-do jutra-pocałowałam go w usta i wyszłam z sali. Wsiadłam do autobusu i pojechałam do domu, myślami byłam w przyszłości co się jeszcze może nam stać? Co jeszcze nam się przydarzy? Wysiadłam z autobusu i weszłam do domu, w kuchni stała uśmiechnięta mama
-hej i jak u Justina?
-cześć a dobrze po jutrze już wychodzi -uśmiechnęłam się
-to dobrze słuchaj za minutkę będzie obiad zawołasz maluchy
-już wrócili od babci?
-tak a mam Ci do przekazania że babcia bardzo chciała Cie zobaczyć
-okej niedługo się do niej wybiorę -uśmiechnęłam się i poszłam na górę po dzieciaki, gdy weszłam do ich pokoju rzuciły się na mnie uradowane
-hej maluchy i jak było u babci?-zapytałam a oni zaczęli mówić razem prawie nic tego nie zrozumiałam
-dobrze potem mi opowiecie a teraz chodźcie na obiad-poszliśmy do łazienki umyć ręce i zeszliśmy na obiad. Gdy zjedliśmy powstawiałam naczynia do zmywarki i poszłam do siebie.W drzwiach stanęła mama
-Julka możemy porozmawiać?
-pewnie chodź-podeszła i usiadła obok mnie na łóżku
-bo wiesz dziś w pracy organizują bankiet
-i ty chciałabyś z tatą iść-nie dałam jej skończyć
-tak i czy mogła byś zostać z maluchami?
-nie ma sprawy
-chodź pomożesz mi wybrać jakąś sukienkę.Poszłam z mamą do jej sypialni i zaczęłyśmy grzebać w ciuchach, wybrałyśmy kremową sukienkę
-może zrobię ci włosy?
-świetny pomysł-poszłam do pokoju po lokówkę,zabrałam ze swojej łazienki lakier, grzebień i kilka wsuwek. Moja mama miała pół długie brązowe włosy, zakręciłam je i po lakierowałam wyglądała naprawdę ładnie.Pożegnałam ich i zeszłam do kuchni by zrobić dzieciakom kolacje
-marta-krzyknęłam po chwili siostra pojawiła się w kuchni
-co chcesz na kolacje?
-może zamówimy pizze?
-okej śmigaj na górę a ja zadzwonię po pizze-Marta uradowana pobiegła na górę, dzieciaki uwielbiały pizze ale mama za często nie pozwalała im jej jeść ponieważ uważała że to niezdrowe. Chwyciłam za telefon i zamówiłam pizze, gdy złożyłam zamówienie zadzwoniłam do Zuzy ale nie odbierała trudno.Usiadłam przed Tv i włączyłam jakiś serial, oglądając go zadzwonił mój telefon
-halo?
-hej kochanie co porabiasz?-zapytał Justin no tak kto by inny mógł dzwonić
-a nic oglądam telewizję i czekam na pizze
-aż ślinka cieknie-zaczęłam się śmiać
-co Cię tak bawi?-zapytał
-mówisz to jakbyś nic nie jadł -dalej chichotałam
-nawet nie wiesz jakie to szpitalne jedzenie jest niedobre-zapewne w tej chwili zmarszczył brwi
-zdaje sobie sprawę wytrzymasz jeszcze dwa dni
-wytrzymam jeśli mnie jutro odwiedzisz
-pewnie że wpadnę
-mam prośbę nie chcę fatygować mamy bo ma dużo pracy ale czy mogła byś mi przynieść gitarę z domu i ten zeszyt z notatkami?
-okej-nagle ktoś zadzwonił do drzwi-muszę kończyć pizza przyjechała
-dobra pa kocham Cię
-do jutra ja Ciebie też-rozłączyłam się wsunęłam telefon do spodni i otworzyłam drzwi. Zapłaciłam za pizze i zawołałam dzieciaki,zjedliśmy dzieciaki poszły się umyć i spać. Gdy posprzątałam poszłam na górę wziąć kąpiel. Ubrałam się w piżamę i poszłam spać.
____________________
Obudziłam się około godziny 9, chwile leżałam w łóżku i wstałam. Poszłam do łazienki,wzięłam szybki prysznic owinięta ręcznikiem poszłam do szafy wybrać jakieś ciuchy. Wyciągnęłam bieliznę z komody i ubrałam się w te ciuchy. Wyprostowałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół, mama zostawiła karteczkę obok naleśników.
Julka ja z dzieciakami pojechałam do znajomych wrócę jutro około godziny 20. Na lodówce wisi karta zrób proszę zakupy, pieniądze masz tam gdzie zwykle buziaki mama
No to super znowu zostałam sama, zjadłam śniadanie szybko włożyłam naczynia do zmywarki. Wzięłam kartkę z listą zakupów, pieniądze i telefon wsunęłam do kieszeni. Ściągnęłam klucze od domu z haczyka na którym zawsze je wieszałam, zamknęłam drzwi i poszłam na zakupy, z siatkami wróciłam do domu.Zakupy pochowałam do szafek, chwyciłam za telefon była już godzina 13
*do Justin*
jeszcze pójdę po twoją gitarę i jestem u Ciebie :*
nie musiałam długo czekać na odpowiedź
*od Justin*
już nie mogę się doczekać <3 i="">3>
Wyszłam z domu kierując się na autobus, słuchawki w uszach tego było mi potrzeba. Puściłam moją playlistę i już ciepłe dźwięki piosenek leciały, uwielbiałam ten stan kiedy mam słuchawki ulubioną muzykę i reszta świata dla mnie nie istnieje. Czas było wysiadać, podeszłam i śmiało zapukałam w drzwi, było to dla mnie naturalne gdy Justin był w śpiączce często tu siedziałam, przychodziłam do Pattie i dzieciaków. Byli i są dla mnie jak rodzina.Drzwi się otworzyły i ujrzałam uśmiechniętą Pattie, dawno taki uśmiech nie gościł na jej twarzy
-dzień dobry-powiedziałam
-cześć-przytuliła mnie
-Justin mnie prosił żebym mu przyniosła gitarę
-a czemu mnie nie poprosił?
-nie chciał Cię obciążać-uśmiechnęłam się ciepło a ona odwzajemniła mój uśmiech
-wejdź proszę-weszłam do środka i poszłam na górę. Weszłam do jego pokoju podeszłam do gitary i chwyciłam ją, wzięłam stojący obok plecak i schowałam do niego zeszyt z piosenkami. Przez okno zauważyłam że zaczęło padać
-kurde-powiedziałam pod nosem. Gitarę schowałam do pokrowca aby nie zmokła i weszłam do garderoby Justina. Przeglądając masę rzeczy wygrzebałam czarną rozpinaną bluzę z napisem 'SWAG' zarzuciłam ją na siebie była dużo za duża ale oglądając się w lustrze stwierdziłam że nawet dobrze wyglądam.Zeszłam na dół
-Pattie mogę pożyczyć bluzę? Zaczęło padać a ja nie mam nic do ubrania
-pewnie pozdrów Justina-uśmiechnęła się ciepło.Wyszłam na zewnątrz zimny wiatr owiał moje ciało, założyłam kaptur na Głowę i zapięłam bluzę do końca. Wsiadłam do autobusu i po 20 minutach byłam w szpitalu. Weszłam do windy i ruszyłam do Justina, gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam Justin rozmawiającego z Michałem
-cześć-powiedziałam cała mokra wchodząc do pokoju
-hej-Justin wstał i pocałował mnie, wziął ode mnie gitarę postawił ją w koncie i ściągnął ze mnie mokrą bluzę wieszając ją na krześle
-ślicznie wyglądasz-powiedział jeszcze raz mnie całując
-dziękuje-zaczęłam przeczesywać moje mokre włosy
-to ja nie będę wam przeszkadzał spadam-Michał przybił piątkę Justinowi a mnie przytulił, po czym wyszedł
-ej bo będę zazdrosny-oplótł ręce wokół mojej tali przysuwając mnie do siebie
-nie masz o co-powiedziałam a moje policzki zaczęły się rumienić
-o taką jedną prześliczną dziewczynę
-oh tak?-uśmiechnęłam się zadziornie-może mi coś o niej powiesz?
-no wiesz jest nieziemsko ładna -pocałował mój policzek-ma przepiękne brązowe oczy w których za każdym razem się zatracam- składał pocałunki na mojej szyi, odchyliłam Głowę ułatwiając mu to.
-tak i coś jeszcze?-uwielbiałam się tak z nim wygłupiać
-ma przepiękne malinowe usta, wspaniałą figurę i kocha takiego durnia jak ja-w tym momencie przerwał i spojrzał mi w oczy-prawda?
-oczywiście najmocniej na świecie-pocałowałam go.
-czemu tak się na mnie patrzysz?-zapytałam
-naprawdę idź do domu, prześpi się musisz odpocząć nie mogę patrzeć do jakiego stanu Cię doprowadziłem-patrzył prosto w moje oczy. Z nim naprawdę było wszystko dobrze, badania wychodziły znakomicie, po jutrze Justin ma zostać wypisany pod warunkiem że nie będzie się przemęczał i odpoczywał w domu.Szczerze nie wierze w to Justin chłopak który ma ADHD ciągle musi coś robić ma leżeć w łóżku i z niego nie wychodzić wątpię.
-ale Justin nie chcę Ciebie zostawiać, boję się..
-czego?-zapytał łapiąc moją dłoń
-że cie stracę-powiedziałam cichutkim głosem, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku
-Julka chodź tu-przesunął się i poklepał miejsce obok siebie na łóżku a by się tam położyła. Tak też zrobiłam, położyłam się obok niego, wtulając się w jego tors, jego usta pocałowały moje czoło a on mówił dalej
-nawet jakby mi się coś stało,nigdy mnie nie stracisz zawsze będę przy tobie może nie fizycznie ale psychicznie nie opuszczę Ciebie bo ciebie kocham rozumiesz?-spojrzał mi o czy, pokiwałam głową mocniej się w niego wtulając
-teraz zmykaj do domu,spotkaj się z Zuzą i odpocznij okej jutro do mnie możesz wpaść
-ooo dziękuje za pozwolenie-zaczęłam się śmiać
-do jutra-pocałowałam go w usta i wyszłam z sali. Wsiadłam do autobusu i pojechałam do domu, myślami byłam w przyszłości co się jeszcze może nam stać? Co jeszcze nam się przydarzy? Wysiadłam z autobusu i weszłam do domu, w kuchni stała uśmiechnięta mama
-hej i jak u Justina?
-cześć a dobrze po jutrze już wychodzi -uśmiechnęłam się
-to dobrze słuchaj za minutkę będzie obiad zawołasz maluchy
-już wrócili od babci?
-tak a mam Ci do przekazania że babcia bardzo chciała Cie zobaczyć
-okej niedługo się do niej wybiorę -uśmiechnęłam się i poszłam na górę po dzieciaki, gdy weszłam do ich pokoju rzuciły się na mnie uradowane
-hej maluchy i jak było u babci?-zapytałam a oni zaczęli mówić razem prawie nic tego nie zrozumiałam
-dobrze potem mi opowiecie a teraz chodźcie na obiad-poszliśmy do łazienki umyć ręce i zeszliśmy na obiad. Gdy zjedliśmy powstawiałam naczynia do zmywarki i poszłam do siebie.W drzwiach stanęła mama
-Julka możemy porozmawiać?
-pewnie chodź-podeszła i usiadła obok mnie na łóżku
-bo wiesz dziś w pracy organizują bankiet
-i ty chciałabyś z tatą iść-nie dałam jej skończyć
-tak i czy mogła byś zostać z maluchami?
-nie ma sprawy
-chodź pomożesz mi wybrać jakąś sukienkę.Poszłam z mamą do jej sypialni i zaczęłyśmy grzebać w ciuchach, wybrałyśmy kremową sukienkę
-może zrobię ci włosy?
-świetny pomysł-poszłam do pokoju po lokówkę,zabrałam ze swojej łazienki lakier, grzebień i kilka wsuwek. Moja mama miała pół długie brązowe włosy, zakręciłam je i po lakierowałam wyglądała naprawdę ładnie.Pożegnałam ich i zeszłam do kuchni by zrobić dzieciakom kolacje
-marta-krzyknęłam po chwili siostra pojawiła się w kuchni
-co chcesz na kolacje?
-może zamówimy pizze?
-okej śmigaj na górę a ja zadzwonię po pizze-Marta uradowana pobiegła na górę, dzieciaki uwielbiały pizze ale mama za często nie pozwalała im jej jeść ponieważ uważała że to niezdrowe. Chwyciłam za telefon i zamówiłam pizze, gdy złożyłam zamówienie zadzwoniłam do Zuzy ale nie odbierała trudno.Usiadłam przed Tv i włączyłam jakiś serial, oglądając go zadzwonił mój telefon
-halo?
-hej kochanie co porabiasz?-zapytał Justin no tak kto by inny mógł dzwonić
-a nic oglądam telewizję i czekam na pizze
-aż ślinka cieknie-zaczęłam się śmiać
-co Cię tak bawi?-zapytał
-mówisz to jakbyś nic nie jadł -dalej chichotałam
-nawet nie wiesz jakie to szpitalne jedzenie jest niedobre-zapewne w tej chwili zmarszczył brwi
-zdaje sobie sprawę wytrzymasz jeszcze dwa dni
-wytrzymam jeśli mnie jutro odwiedzisz
-pewnie że wpadnę
-mam prośbę nie chcę fatygować mamy bo ma dużo pracy ale czy mogła byś mi przynieść gitarę z domu i ten zeszyt z notatkami?
-okej-nagle ktoś zadzwonił do drzwi-muszę kończyć pizza przyjechała
-dobra pa kocham Cię
-do jutra ja Ciebie też-rozłączyłam się wsunęłam telefon do spodni i otworzyłam drzwi. Zapłaciłam za pizze i zawołałam dzieciaki,zjedliśmy dzieciaki poszły się umyć i spać. Gdy posprzątałam poszłam na górę wziąć kąpiel. Ubrałam się w piżamę i poszłam spać.
____________________
Obudziłam się około godziny 9, chwile leżałam w łóżku i wstałam. Poszłam do łazienki,wzięłam szybki prysznic owinięta ręcznikiem poszłam do szafy wybrać jakieś ciuchy. Wyciągnęłam bieliznę z komody i ubrałam się w te ciuchy. Wyprostowałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół, mama zostawiła karteczkę obok naleśników.
Julka ja z dzieciakami pojechałam do znajomych wrócę jutro około godziny 20. Na lodówce wisi karta zrób proszę zakupy, pieniądze masz tam gdzie zwykle buziaki mama
No to super znowu zostałam sama, zjadłam śniadanie szybko włożyłam naczynia do zmywarki. Wzięłam kartkę z listą zakupów, pieniądze i telefon wsunęłam do kieszeni. Ściągnęłam klucze od domu z haczyka na którym zawsze je wieszałam, zamknęłam drzwi i poszłam na zakupy, z siatkami wróciłam do domu.Zakupy pochowałam do szafek, chwyciłam za telefon była już godzina 13
*do Justin*
jeszcze pójdę po twoją gitarę i jestem u Ciebie :*
nie musiałam długo czekać na odpowiedź
*od Justin*
już nie mogę się doczekać <3 i="">3>
Wyszłam z domu kierując się na autobus, słuchawki w uszach tego było mi potrzeba. Puściłam moją playlistę i już ciepłe dźwięki piosenek leciały, uwielbiałam ten stan kiedy mam słuchawki ulubioną muzykę i reszta świata dla mnie nie istnieje. Czas było wysiadać, podeszłam i śmiało zapukałam w drzwi, było to dla mnie naturalne gdy Justin był w śpiączce często tu siedziałam, przychodziłam do Pattie i dzieciaków. Byli i są dla mnie jak rodzina.Drzwi się otworzyły i ujrzałam uśmiechniętą Pattie, dawno taki uśmiech nie gościł na jej twarzy
-dzień dobry-powiedziałam
-cześć-przytuliła mnie
-Justin mnie prosił żebym mu przyniosła gitarę
-a czemu mnie nie poprosił?
-nie chciał Cię obciążać-uśmiechnęłam się ciepło a ona odwzajemniła mój uśmiech
-wejdź proszę-weszłam do środka i poszłam na górę. Weszłam do jego pokoju podeszłam do gitary i chwyciłam ją, wzięłam stojący obok plecak i schowałam do niego zeszyt z piosenkami. Przez okno zauważyłam że zaczęło padać
-kurde-powiedziałam pod nosem. Gitarę schowałam do pokrowca aby nie zmokła i weszłam do garderoby Justina. Przeglądając masę rzeczy wygrzebałam czarną rozpinaną bluzę z napisem 'SWAG' zarzuciłam ją na siebie była dużo za duża ale oglądając się w lustrze stwierdziłam że nawet dobrze wyglądam.Zeszłam na dół
-Pattie mogę pożyczyć bluzę? Zaczęło padać a ja nie mam nic do ubrania
-pewnie pozdrów Justina-uśmiechnęła się ciepło.Wyszłam na zewnątrz zimny wiatr owiał moje ciało, założyłam kaptur na Głowę i zapięłam bluzę do końca. Wsiadłam do autobusu i po 20 minutach byłam w szpitalu. Weszłam do windy i ruszyłam do Justina, gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam Justin rozmawiającego z Michałem
-cześć-powiedziałam cała mokra wchodząc do pokoju
-hej-Justin wstał i pocałował mnie, wziął ode mnie gitarę postawił ją w koncie i ściągnął ze mnie mokrą bluzę wieszając ją na krześle
-ślicznie wyglądasz-powiedział jeszcze raz mnie całując
-dziękuje-zaczęłam przeczesywać moje mokre włosy
-to ja nie będę wam przeszkadzał spadam-Michał przybił piątkę Justinowi a mnie przytulił, po czym wyszedł
-ej bo będę zazdrosny-oplótł ręce wokół mojej tali przysuwając mnie do siebie
-nie masz o co-powiedziałam a moje policzki zaczęły się rumienić
-o taką jedną prześliczną dziewczynę
-oh tak?-uśmiechnęłam się zadziornie-może mi coś o niej powiesz?
-no wiesz jest nieziemsko ładna -pocałował mój policzek-ma przepiękne brązowe oczy w których za każdym razem się zatracam- składał pocałunki na mojej szyi, odchyliłam Głowę ułatwiając mu to.
-tak i coś jeszcze?-uwielbiałam się tak z nim wygłupiać
-ma przepiękne malinowe usta, wspaniałą figurę i kocha takiego durnia jak ja-w tym momencie przerwał i spojrzał mi w oczy-prawda?
-oczywiście najmocniej na świecie-pocałowałam go.
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE I NAPRAWDĘ NA NICH MI NAJBARDZIEJ ZALEŻY
JEŻELI CHCECIE SIĘ COŚ O MNIE DOWIEDZIEĆ PISZCIE NA MOIM ASKU
MACIE TAKŻE MOJEGO TWITTERA : @asiunnialovejus
ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA I DZIĘKUJE ZA TYLE WYŚWIETLEŃ
JESTEŚCIE WSPANIALI
CZEKAM NA OPINIE ;)
Rozdział 34
Gdy minęło 40 minut, Justina przywieźli do jego sali.Stałam za szybą patrząc na niego, na klatce piersiowej miał ranę, cały był posiniaczony.Jego twarz blada, miał siniaka na policzku, to nie był mój Justin który prawie zawsze na twarzy miał wymalowany uśmiech, którego usta były malinowe a twarz pełna kolorów. Patrzyłam jak przypinali do niego miliony kabelków, serce się krajało na ten widok, moje oczy wypełniło jeszcze więcej łez niż na początku. Gdy, pielęgniarki skończyły wyszły z sali i powiedziały że możemy wejść
-może wejdziesz sama?-spytałam łamiącym się głosem Pattie
-nie, sama nie dam rady-chwyciła mnie za rękę i weszliśmy do sali.Pattie wzięła krzesło i usiadła koło niego, ja stałam w drzwiach nie potrafiłam wejść dalej, ten widok mnie paraliżował. Nie mogłam znieść tego widoku, to bolało strasznie. Minęło kilka godzin Pattie zmęczona powiedziała że jedzie do domu, chciała mnie podwieźć ale ja powiedziałam że tu z nim zostanę. Nie chciałam go zostawiać samego, miałam nadzieje że za chwilę się obudzi uśmiechnie i wszystko będzie dobrze jednak moje nadzieje okazały się mylne.W końcu usiadłam obok niego chwyciłam jego dłoń, jego ciało nie zadrżało jak zawsze, dłoń była zimna. Cały czas płakałam, nie mogłam przestać.
___________________
W taki sposób minął rok który bardzo dużo zmienił w moim życiu. Są wakacje mija dokładny rok od tego co się nam przydarzyło. Mój każdy dzień wyglądał tak samo, wstawałam szłam do szkoły, wracałam jadłam obiad do 20 siedziałam z Justinem, mimo że leżał nie odzywał się ja mu opowiadałam wszystko co się działo, traktowałam go jakby wszystko było okej. Dawałam mu buziaka na dzień dobry i do widzenia. Dzień w dzień, ta monotonia mi nie przeszkadzała dlatego że go kochałam, przyjaciele bardzo mi pomogli wspierali na każdym kroku.Jestem rok starsza i myślę że mądrzejsza, urodziny Justina spędziliśmy siedząc z nim w szpitalu. Dziś Pattie z Jeremym musieli podjąć ważną decyzje, było to dla nas wszystkich bardzo trudne.Postanowili odłączyć Justin od aparatury.Stałam tam za szybą żegnali się z nim rodzice i rodzeństwo małym było t trudno zrozumieć, potem przyjaciele teraz moja kolej. Weszłam tam pocałowałam jego czoło usiadłam i chwytając jego rękę zaczęłam mówić
-wiesz Justin -zaczęłam łzy spływały mi po policzkach, to był bardzo trudne-wiesz że kocham Cię nad życie i zawsze będę zawsze będę z Tobą-wpadłam w histeryczny płacz-nigdy mnie nie zostawiaj,nigdy-przytuliłam go po jego policzku spłynęła łza-mój boże Justin-krzyknęłam gdy powoli otwierał oczy i delikatnie ścisnął moją dłoń.
-kocham Cię-wydusiłam i delikatnie pocałowałam jego usta
-ja cb też-ledwo mówił.Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wybiegłam po lekarza, cała szczęśliwa nigdy taka radość mnie nie ogarniała.Wszyscy byli uśmiechnięci już teraz może być tylko lepiej pomyślałam.
5 KOMENTARZY I DZIŚ POJAWI SIĘ JESZCZE JEDEN ROZDZIAŁ ;)
-może wejdziesz sama?-spytałam łamiącym się głosem Pattie
-nie, sama nie dam rady-chwyciła mnie za rękę i weszliśmy do sali.Pattie wzięła krzesło i usiadła koło niego, ja stałam w drzwiach nie potrafiłam wejść dalej, ten widok mnie paraliżował. Nie mogłam znieść tego widoku, to bolało strasznie. Minęło kilka godzin Pattie zmęczona powiedziała że jedzie do domu, chciała mnie podwieźć ale ja powiedziałam że tu z nim zostanę. Nie chciałam go zostawiać samego, miałam nadzieje że za chwilę się obudzi uśmiechnie i wszystko będzie dobrze jednak moje nadzieje okazały się mylne.W końcu usiadłam obok niego chwyciłam jego dłoń, jego ciało nie zadrżało jak zawsze, dłoń była zimna. Cały czas płakałam, nie mogłam przestać.
___________________
W taki sposób minął rok który bardzo dużo zmienił w moim życiu. Są wakacje mija dokładny rok od tego co się nam przydarzyło. Mój każdy dzień wyglądał tak samo, wstawałam szłam do szkoły, wracałam jadłam obiad do 20 siedziałam z Justinem, mimo że leżał nie odzywał się ja mu opowiadałam wszystko co się działo, traktowałam go jakby wszystko było okej. Dawałam mu buziaka na dzień dobry i do widzenia. Dzień w dzień, ta monotonia mi nie przeszkadzała dlatego że go kochałam, przyjaciele bardzo mi pomogli wspierali na każdym kroku.Jestem rok starsza i myślę że mądrzejsza, urodziny Justina spędziliśmy siedząc z nim w szpitalu. Dziś Pattie z Jeremym musieli podjąć ważną decyzje, było to dla nas wszystkich bardzo trudne.Postanowili odłączyć Justin od aparatury.Stałam tam za szybą żegnali się z nim rodzice i rodzeństwo małym było t trudno zrozumieć, potem przyjaciele teraz moja kolej. Weszłam tam pocałowałam jego czoło usiadłam i chwytając jego rękę zaczęłam mówić
-wiesz Justin -zaczęłam łzy spływały mi po policzkach, to był bardzo trudne-wiesz że kocham Cię nad życie i zawsze będę zawsze będę z Tobą-wpadłam w histeryczny płacz-nigdy mnie nie zostawiaj,nigdy-przytuliłam go po jego policzku spłynęła łza-mój boże Justin-krzyknęłam gdy powoli otwierał oczy i delikatnie ścisnął moją dłoń.
-kocham Cię-wydusiłam i delikatnie pocałowałam jego usta
-ja cb też-ledwo mówił.Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wybiegłam po lekarza, cała szczęśliwa nigdy taka radość mnie nie ogarniała.Wszyscy byli uśmiechnięci już teraz może być tylko lepiej pomyślałam.
5 KOMENTARZY I DZIŚ POJAWI SIĘ JESZCZE JEDEN ROZDZIAŁ ;)
piątek, 12 lipca 2013
Rozdział 33
To nie mogła być prawda
-Justin się zezłościł i rzucił na Henryka ale nie miał z nim szans, Henry go pobił rzucał nim jak laką. Justin walczył dla Ciebie ale nie dał rady został mocno poturbowany-łzy zaczęły spływać po moich policzkach, zaczęłam się szczypać bo wciąż miałam nadzieje że to głupi sen i po prostu się obudzę, ale Kuba mówił dalej i coraz bardziej traciłam nadzieje że to sen-wtedy nie wytrzymałem, gdy widziałem jak ty leżysz a Henry znęca się nad Justinem-jego głos się załamał-wziąłem pistolet i strzeliłem.
-dziękuje-cała zapłakana się do niego przytuliłam
-nie ma za co-mocno mnie przytulił
-ej a gdzie jest Justin?-nie mogłam powstrzymać płaczu, bałam się odpowiedzi
-walczy o życie w szpitalu-powiedział cichym głosem
-że co?-wybuchłam płaczem, osunęłam się na ziemie podciągając kolana do klatki piersiowej, zaczęłam tak płakać że aż krztusiłam się łzami.
-Julka spokojnie-Kuba usiadł koło mnie
-nie-krzyknęłam i wybiegłam z domu. Biegłam szybko miałam głęboko gdzieś że ludzie się na mnie patrza jak na wariatkę, cała zapłakana przemierzałam ulice miasta. Szpital był dość daleko, gdy się zmęczyłam zaczęłam iść ,tak się o niego bałam. Nie mogłam go stracić nie teraz gdy jest mi najbardziej potrzebny. Nie mogłam dopuścić myśli że on może umrzeć , jakby umarł sama bym sobie coś zrobiła. W duszy prosiłam Boga żeby mi go nie zabierał. Weszłam do szpitala, zapytałam się w recepcji gdzie leży Justin Bieber, podała mi pokój 126(belieber wiedzą o co kaman ;) ).Weszłam po schodach i zauważyłam na holu Pattie, siedziała i płakała. Podbiegłam do niej i mocno ją przytuliłam
-gdzie on jest?-spytałam ledwo byłam w stanie mówić
-jest na sali operacyjnej-wskazała palcem na wielkie drzwi po naszej prawej. Wstałam i zaczęłam przemierzać hol w te i z powrotem. Nie mogłam usiedzieć w miejscu, Pattie siedziała załamana nie mogłam na nią patrzeć za bardzo mi przypominała jego. W duchu modliłam się aby on żył, żeby zaraz wyszedł lekarz i powiedział że wszystko jest okej a Justin jutro już wyjdzie ze szpitala.To mnie już przerastało wykańczało psychicznie i fizycznie też, moje ciało nie było mi posłuszne byłam zbyt bardzo roztrzęsiona. Po około 3 godzinach wyszedł lekarza, obie z Pattie szybko do niego podeszliśmy.
-mam dla pań dwie wiadomości złą i dobrą
-niech pan powie najpierw dobrą-powiedziała Pattie
-operacja udała się i prawię wszystko jest w porządku
-a ta zła-wyrwałam się nie mogłam już wytrzymać
-chłopak jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się wybudzi-chwyciłam Pattie za ramię, zakręciło mi się w głowie.
-wszystko w porządku?-spytał lekarz, przytaknęłam kiwając głową. Podeszłam do ściany i osunęłam się po niej , usiadłam na ziemi i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-kiedy będziemy mogli go zobaczyć?-Pattie dalej rozmawiała z lekarzem
-za pół godziny możecie już do niego wejść, w tej sali co wcześniej
-dobrze dziękuje-mama Justina usiadła na krześle wpatrując się w przestrzeń
-Julka musisz być silna dla niego, dla was-chwyciła mnie za ramię, mówiąc to przez łzy w oczach
-ale pani nie rozumie że to wszystko przeze mnie? -wybuchłam histerycznym płaczem, aż dziwiło mnie to skąd ja mam tyle łez.
-Jula nie możesz tak myśleć, on to zrobił dla Ciebie a nie przez ciebie, chciał Ci pomóc bo Cie kocha i to się nigdy nie zmieni. Mimo tego co się stało on to zrobił z własnej woli nikt go do tego nie zmuszał, był silny dla Ciebie teraz ty musisz być silna dla niego-jej słowa były pocieszające, z zamkniętymi oczami przypominałam sobie każde chwile z nim spędzone, to jak się o mnie troszczył.Wiedziałam że to nie może być koniec naszej historii nie w takim momencie.
-Justin się zezłościł i rzucił na Henryka ale nie miał z nim szans, Henry go pobił rzucał nim jak laką. Justin walczył dla Ciebie ale nie dał rady został mocno poturbowany-łzy zaczęły spływać po moich policzkach, zaczęłam się szczypać bo wciąż miałam nadzieje że to głupi sen i po prostu się obudzę, ale Kuba mówił dalej i coraz bardziej traciłam nadzieje że to sen-wtedy nie wytrzymałem, gdy widziałem jak ty leżysz a Henry znęca się nad Justinem-jego głos się załamał-wziąłem pistolet i strzeliłem.
-dziękuje-cała zapłakana się do niego przytuliłam
-nie ma za co-mocno mnie przytulił
-ej a gdzie jest Justin?-nie mogłam powstrzymać płaczu, bałam się odpowiedzi
-walczy o życie w szpitalu-powiedział cichym głosem
-że co?-wybuchłam płaczem, osunęłam się na ziemie podciągając kolana do klatki piersiowej, zaczęłam tak płakać że aż krztusiłam się łzami.
-Julka spokojnie-Kuba usiadł koło mnie
-nie-krzyknęłam i wybiegłam z domu. Biegłam szybko miałam głęboko gdzieś że ludzie się na mnie patrza jak na wariatkę, cała zapłakana przemierzałam ulice miasta. Szpital był dość daleko, gdy się zmęczyłam zaczęłam iść ,tak się o niego bałam. Nie mogłam go stracić nie teraz gdy jest mi najbardziej potrzebny. Nie mogłam dopuścić myśli że on może umrzeć , jakby umarł sama bym sobie coś zrobiła. W duszy prosiłam Boga żeby mi go nie zabierał. Weszłam do szpitala, zapytałam się w recepcji gdzie leży Justin Bieber, podała mi pokój 126(belieber wiedzą o co kaman ;) ).Weszłam po schodach i zauważyłam na holu Pattie, siedziała i płakała. Podbiegłam do niej i mocno ją przytuliłam
-gdzie on jest?-spytałam ledwo byłam w stanie mówić
-jest na sali operacyjnej-wskazała palcem na wielkie drzwi po naszej prawej. Wstałam i zaczęłam przemierzać hol w te i z powrotem. Nie mogłam usiedzieć w miejscu, Pattie siedziała załamana nie mogłam na nią patrzeć za bardzo mi przypominała jego. W duchu modliłam się aby on żył, żeby zaraz wyszedł lekarz i powiedział że wszystko jest okej a Justin jutro już wyjdzie ze szpitala.To mnie już przerastało wykańczało psychicznie i fizycznie też, moje ciało nie było mi posłuszne byłam zbyt bardzo roztrzęsiona. Po około 3 godzinach wyszedł lekarza, obie z Pattie szybko do niego podeszliśmy.
-mam dla pań dwie wiadomości złą i dobrą
-niech pan powie najpierw dobrą-powiedziała Pattie
-operacja udała się i prawię wszystko jest w porządku
-a ta zła-wyrwałam się nie mogłam już wytrzymać
-chłopak jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się wybudzi-chwyciłam Pattie za ramię, zakręciło mi się w głowie.
-wszystko w porządku?-spytał lekarz, przytaknęłam kiwając głową. Podeszłam do ściany i osunęłam się po niej , usiadłam na ziemi i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-kiedy będziemy mogli go zobaczyć?-Pattie dalej rozmawiała z lekarzem
-za pół godziny możecie już do niego wejść, w tej sali co wcześniej
-dobrze dziękuje-mama Justina usiadła na krześle wpatrując się w przestrzeń
-Julka musisz być silna dla niego, dla was-chwyciła mnie za ramię, mówiąc to przez łzy w oczach
-ale pani nie rozumie że to wszystko przeze mnie? -wybuchłam histerycznym płaczem, aż dziwiło mnie to skąd ja mam tyle łez.
-Jula nie możesz tak myśleć, on to zrobił dla Ciebie a nie przez ciebie, chciał Ci pomóc bo Cie kocha i to się nigdy nie zmieni. Mimo tego co się stało on to zrobił z własnej woli nikt go do tego nie zmuszał, był silny dla Ciebie teraz ty musisz być silna dla niego-jej słowa były pocieszające, z zamkniętymi oczami przypominałam sobie każde chwile z nim spędzone, to jak się o mnie troszczył.Wiedziałam że to nie może być koniec naszej historii nie w takim momencie.
JAK SIĘ PODOBA ROZDZIAŁ? TROCHĘ SMUTNY ;C
CZEKAM NA KOMENTARZE BARDZO MI NA TYM ZALEŻY :d
czwartek, 11 lipca 2013
Rozdział 32
Starałam się otworzyć oczy ale nie mogłam, delikatnie ruszyłam palcami sprawiło mi to wiele trudu, poczułam ciepłą dłoń która mnie złapała.Po chwili puściła usłyszałam zamykanie się drzwi, cały czas walczyłam aby otworzyć oczy ale to było takie trudne. Głowa mi pękała, drzwi ponownie się otworzyły słyszałam głosy dwóch kobiet, chwila to chyba Zuza, chciałam coś powiedzieć ale miałam tak suche gardło że nie byłam w stanie.W końcu udało mi się otworzyć oczy, widziałam zamazane postacie z każdą sekundą obraz był coraz bardziej ostrzejszy.Gdy już otworzyłam oczy ujrzałam Zuza rozmawiała z pielęgniarką, znowu jestem w szpitalu? Ja to mam szczęście tak nienawidzę szpitali a ostatnio dość często je odwiedzam.Pielęgniarka podeszła ze szklaną wody i dała mi się napić, właściwie to tylko zamoczyłam usta i kilka kropelek wpadło do gardła nie byłam w stanie pić.Gdy pielęgniarka wyszła Zuza usiadła obok mnie i złapała mnie za rękę, miała spuchnięte oczy, była blada a jej włosy związane w zwykły kucyk a ona zawsze dbała o wygląd, jej włosy zawsze były proste i idealnie ułożone. Co ja jej zrobiłam? Co się tam właściwie stało? Miliony pytań i myśli przebiegało przez moją głowę, leżałam w szpitalu podłączona do kroplówek i mnóstwa kabelków które monitorowały mój stan, moja przyjaciółka wyglądała jak ludzi wrak i to przeze mnie.
-co się stało?-wydusiłam z siebie po dłuższej chwili, mój głos był ledwo słyszalny i bardzo za chrypnięty
-kochanie spokojnie jak będziesz się lepiej czuła to wszystko Ci opowiem teraz musisz odpoczywać-uśmiechnęła się a po jej policzku spłynęła łza
-g-g-g-dzie są w-w-szyscy-nie potrafiłam normalnie rozmawiać co doprowadzało mnie do szału
-tam śpią-skazała na kanapę w rogu sali.Spał tam Michał i Kamil, ale gdzie był Justin?Zuza chwyciła za telefon i zadzwoniła do kogoś.-tak już się obudziła.mhm.chyba czuje się już lepiej.-ciepło się uśmiechnęła-dobrze będziemy czekać.Schowała telefon do kieszeni, chciałam jej zapytać co się stało ale nie dała mi dojść do słowa
-odpoczywaj ja tu będę z Tobą, pamiętaj że wszyscy Cię kochamy i nie zostawimy po tym wszystkim, damy radę razem-mocniej ścisnęła moją rękę.Czemu ona tak mówiła? Czy stało się coś naprawdę złego? Czy to ma jakiś związek z Justinem? Chciałam ją o to spytać ale moje powieki zaczęły się zamykać, zasnęłam.
___________________
Otworzyłam oczy ujrzałam mamę stała ze łzami w oczach, uśmiechnęła się ciepło gdy mnie zobaczyła i usiadła obok.Po chwili do pokoju weszła Pattie co ona tu robi? Miała podkrążone czerwone oczy a po jej policzkach dalej spływały łzy.Usiadła do znajomych wszyscy spali wykończeni tym co się stało.
-trzymasz się?-zapytała moja mama Pattie
-muszę, muszę być silna dla nich
-przejdziemy przez to razem damy rade-moja mama wstała i przytuliła Pattie. Co ona ma na myśli dla nich?
-mamo co się stało?-zapytałam a mój głos wrócił do normy
-kochanie jutro o tym porozmawiamy a teraz odpoczywaj.Wyszła, po chwili pojawił się lekarz
-jak się panienka czuje?
-bardzo dobrze tylko delikatnie głowa boli
-o to świetnie myślę że w takich okolicznościach jutro mogę Cie wypisać, sprawdzę tylko czy wszystko na pewno jest okej.Zrobił kilka badań które wyszły bardzo dobrze.Gdy wróciłam z badań znajomych nie było, położyłam się w łóżku.Drzwi się uchyliły zobaczyłam w nich Kubę, moje ciało zaczęło drżeć ze strachu
-spokojnie jestem sam, nic Ci nie zrobię-powiedział podchodząc do mojego łóżka i ciepło się uśmiechnął
-jak się czujesz?-spytał
-dobrze co Ci się stało?-wskazałam na jego prawą rękę
-długa historia -uśmiechnął się, odwzajemniłam uśmiech
-co się tam stało
-wiesz chyba muszę już zmykać, przyjdę do Cb jutro-wstał zakłopotany i pocałował mnie w czoło , wyszedł a ja próbowałam zrozumieć co się właśnie stało.Próbowałam zasnąć ale to nie było takie proste.Po kilku godzinach udało mi się to.Obudziłam się następnego dnia, zegar wskazywał godzinę 9 czyli zaraz powinna być po mnie mama i powinnyśmy wrócić do domu. Czekałam na nią gdy przyszła powiedziała że pójdzie po wypis a ja mam poczekać. Usiadłam na krześle na holu, gdy zobaczyłam Pattie która siedzi i płacze, po chwili pojawił się tam Michał siedział i twarz miał ukrytą w dłoniach.Podeszłam do nich
-co się stało?-zapytałam siadając i obejmując ją ramieniem
-nic Julka idź do mamy -wybuchła jeszcze większym płaczem.Mama mnie zaczęła wołać więc wstałam i poszłam z nią do samochodu. Gdy byliśmy już w domu, mama wzięła się za robienie obiadu.Ktoś zadzwonił do drzwi poszłam je otworzyć moim oczom ukazał się Kuba. Skąd on wiedział gdzie ja mieszkam?
-cześć-powiedziałam i go przytuliłam
-hej możemy pogadać?
-pewnie-wpuściłam go do środka-mamo my idziemy na górę, musimy porozmawiać
-dzień dobry-powiedział Kuba
-cześć Kuba, pamiętaj tylko ostrożnie dobrze?-Kuba kiwnął a oczy mojej mamy się zaszkliły.Weszliśmy do mnie do pokoju, usiadłam na łóżku a Kuba zrobił to samo
-więc zapewne przyszedłeś mi powiedzieć co się wczoraj stało
-tak
-no to słucham
-więc tak, gdy przyszedł Henryk i się wkurzył że tam siedzieliśmy a ty mnie przytuliłaś, uderzył mnie a ja upadłem na podłogę, ty do mnie podbiegłaś a Henry chciał się na ciebie rzucić ale w tym momencie na całe szczęście pojawił się Justin i rzucił czymś w niego .Ty jak go zobaczyłaś szczęśliwa zaczęłaś biec do niego, Henryk cię złapał za nogę a ty uderzyłaś się o krzesło i zemdlałaś miałaś wstrząs mózgu-nie wierzyłam w to co mówił......
-co się stało?-wydusiłam z siebie po dłuższej chwili, mój głos był ledwo słyszalny i bardzo za chrypnięty
-kochanie spokojnie jak będziesz się lepiej czuła to wszystko Ci opowiem teraz musisz odpoczywać-uśmiechnęła się a po jej policzku spłynęła łza
-g-g-g-dzie są w-w-szyscy-nie potrafiłam normalnie rozmawiać co doprowadzało mnie do szału
-tam śpią-skazała na kanapę w rogu sali.Spał tam Michał i Kamil, ale gdzie był Justin?Zuza chwyciła za telefon i zadzwoniła do kogoś.-tak już się obudziła.mhm.chyba czuje się już lepiej.-ciepło się uśmiechnęła-dobrze będziemy czekać.Schowała telefon do kieszeni, chciałam jej zapytać co się stało ale nie dała mi dojść do słowa
-odpoczywaj ja tu będę z Tobą, pamiętaj że wszyscy Cię kochamy i nie zostawimy po tym wszystkim, damy radę razem-mocniej ścisnęła moją rękę.Czemu ona tak mówiła? Czy stało się coś naprawdę złego? Czy to ma jakiś związek z Justinem? Chciałam ją o to spytać ale moje powieki zaczęły się zamykać, zasnęłam.
___________________
Otworzyłam oczy ujrzałam mamę stała ze łzami w oczach, uśmiechnęła się ciepło gdy mnie zobaczyła i usiadła obok.Po chwili do pokoju weszła Pattie co ona tu robi? Miała podkrążone czerwone oczy a po jej policzkach dalej spływały łzy.Usiadła do znajomych wszyscy spali wykończeni tym co się stało.
-trzymasz się?-zapytała moja mama Pattie
-muszę, muszę być silna dla nich
-przejdziemy przez to razem damy rade-moja mama wstała i przytuliła Pattie. Co ona ma na myśli dla nich?
-mamo co się stało?-zapytałam a mój głos wrócił do normy
-kochanie jutro o tym porozmawiamy a teraz odpoczywaj.Wyszła, po chwili pojawił się lekarz
-jak się panienka czuje?
-bardzo dobrze tylko delikatnie głowa boli
-o to świetnie myślę że w takich okolicznościach jutro mogę Cie wypisać, sprawdzę tylko czy wszystko na pewno jest okej.Zrobił kilka badań które wyszły bardzo dobrze.Gdy wróciłam z badań znajomych nie było, położyłam się w łóżku.Drzwi się uchyliły zobaczyłam w nich Kubę, moje ciało zaczęło drżeć ze strachu
-spokojnie jestem sam, nic Ci nie zrobię-powiedział podchodząc do mojego łóżka i ciepło się uśmiechnął
-jak się czujesz?-spytał
-dobrze co Ci się stało?-wskazałam na jego prawą rękę
-długa historia -uśmiechnął się, odwzajemniłam uśmiech
-co się tam stało
-wiesz chyba muszę już zmykać, przyjdę do Cb jutro-wstał zakłopotany i pocałował mnie w czoło , wyszedł a ja próbowałam zrozumieć co się właśnie stało.Próbowałam zasnąć ale to nie było takie proste.Po kilku godzinach udało mi się to.Obudziłam się następnego dnia, zegar wskazywał godzinę 9 czyli zaraz powinna być po mnie mama i powinnyśmy wrócić do domu. Czekałam na nią gdy przyszła powiedziała że pójdzie po wypis a ja mam poczekać. Usiadłam na krześle na holu, gdy zobaczyłam Pattie która siedzi i płacze, po chwili pojawił się tam Michał siedział i twarz miał ukrytą w dłoniach.Podeszłam do nich
-co się stało?-zapytałam siadając i obejmując ją ramieniem
-nic Julka idź do mamy -wybuchła jeszcze większym płaczem.Mama mnie zaczęła wołać więc wstałam i poszłam z nią do samochodu. Gdy byliśmy już w domu, mama wzięła się za robienie obiadu.Ktoś zadzwonił do drzwi poszłam je otworzyć moim oczom ukazał się Kuba. Skąd on wiedział gdzie ja mieszkam?
-cześć-powiedziałam i go przytuliłam
-hej możemy pogadać?
-pewnie-wpuściłam go do środka-mamo my idziemy na górę, musimy porozmawiać
-dzień dobry-powiedział Kuba
-cześć Kuba, pamiętaj tylko ostrożnie dobrze?-Kuba kiwnął a oczy mojej mamy się zaszkliły.Weszliśmy do mnie do pokoju, usiadłam na łóżku a Kuba zrobił to samo
-więc zapewne przyszedłeś mi powiedzieć co się wczoraj stało
-tak
-no to słucham
-więc tak, gdy przyszedł Henryk i się wkurzył że tam siedzieliśmy a ty mnie przytuliłaś, uderzył mnie a ja upadłem na podłogę, ty do mnie podbiegłaś a Henry chciał się na ciebie rzucić ale w tym momencie na całe szczęście pojawił się Justin i rzucił czymś w niego .Ty jak go zobaczyłaś szczęśliwa zaczęłaś biec do niego, Henryk cię złapał za nogę a ty uderzyłaś się o krzesło i zemdlałaś miałaś wstrząs mózgu-nie wierzyłam w to co mówił......
TO BE CONTINUED....
DZIĘKUJE ZA TYLE WYŚWIETLEŃ
JAK SIĘ PODOBA? CZEKAM NA KOMENTARZE
Subskrybuj:
Posty (Atom)