sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 3

Nie mogłam uwierzyć, te oczy ten uśmiech.W moim brzuchu zaczęło się dużo dziać poczułam motylki...A serce momentalnie przyśpieszyło,nigdy czegoś takiego nie czułam.- Hej jestem Justin-wyciągnął do mnie rękę na przywitanie uroczo się przy tym uśmiechając-Cześć Julia miło mi-powiedziałam podając mu rękę-O i to jak miło- powiedział puszczając mi oczko.Kamil stał obok nas zapatrzonych w siebie i szczerzących zęby do siebie-aaaahhhhaaaa- powiedział Kamil a ja z Justinem wybuchneliśmy na to śmiechem, Kamil tylko zmierzył mnie wzrokiem po czym złapał za deskę i ruszył na rampę.Nagle ktoś zawołał Justina on mnie przeprosił i podszedł do grupki chłopaków, byłam trochę zła a jednocześnie mega zadowolona.Zadowolona dlatego że go wkońcu poznałam i znowu zobaczyłam, może będę miała okazje go jeszcze spotkać, a zła z tego powodu że tak szybko mi go zabrali.Wiem to dziwnie brzmi ale mogłabym tak godzinami patrzeć się w jego czekoladowe powalające oczy.Dobra dość tego rozmyślania o nim obróciłam się na pięcie i ruszyłam na rampę w stronę Kamila-Podaj mi rękę głupku wiesz że sama nie dam rady-No dobrze ale wiesz nie ma nic za darmo-okej,okej- powiedziałam po czym wytknęłam mu język, podał mi rękę i wdrapałam się na dość wysoką rampę,uwielbiałam na niej siedzieć widać z niej całego skeyta jak i calutki park wspaniały widok. Zawsze jak miałam jakiś problem,coś co musiałam dobrze przemyśleć  przychodziłam właśnie tam.Chwilowo nic się nie liczyło oprócz pięknego bruneta który próbował różnych trików na poręczach i szczerze mówiąc był w tym bardzo dobry, miał boską grzywkę postawioną na żel która lśniła w promieniach zachodzącego słońca. Moje myśli krążyły wokół niego i tylko niego.Po chwili przysiadł się do mnie Kamil-Niezły jest co nie?-Nooo -odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Kamil zaczął się ze mnie śmiać a ja go walnęłam w ramię-Ałaaa za co to?-Za chęć do życia-powiedziałam po czym wytknęłam mu język.Wrócił na poręcze,zaczęłam szukać Justina wzrokiem ale nigdzie go nie było, zasmuciłam się.Nagle ktoś usiadł koło mnie był to właśnie brązowooki chłopak,ten o którym nie mogłam przestać myśleć.-I co tam?-spytał uroczo się uśmiechając -Bardzo dobrze a co u Ciebie?-spytałam odwazjęmniając uśmiech-A wiesz trochę zamieszania z przeprowadzką no i nowa szkoła ale chwilowo jest bosko-czy to prawda czy tylko sen? Nie mogłam uwierzyć że to się naprawdę dzieje, że naprawdę z nim rozmawiam-Oh...to pewnie masz zamęt w domu,będziesz chodził do naszej szkoły?-Tak i nawet będę z tobą w klasie-szepnął-Skąd wiesz w której jestem klasie?-Kamil mi mówił, nieźle wygadany chłopak-spojrzałam się na Kamila a potem spowrotem na Justina-Tak masz racje ej,ej.. coś jeszcze Ci o mnie mówił?-Ohh tak bardzo dużo ciekawych rzeczy.W tym momencie dostałam sms'a,nie wiem kto to ale ma cholernie złe wyczucie czasu,sięgnęłam po telefon aby odczytać wiadomość
*od mama*
Julka wracaj już do domu późno się robi.Buziaki mama
*do mama*
okej będe za około 30 minut 
-Przepraszam Cie-szepnęłam ale muszę już wracać.Justin spojrzał na mnie wyciągnął dolną wargę na przód robiąc przy tym smutną minkę, na co ja wybuchłam śmiechem -Oj przestań przecież nie uciekam na marsa-powiedziałam śmiejąc się-Okej ale mogę Cie odprowadzić do domu?-spytał jednocześnie wywołując u mnie przyśpiesznie akcji serca jak i szeroki uśmiech na twarzy-Jasne odparłam,poszliśmy pożegnać się z reszta, ja powiedziałam Kamilowi że nie ma się o co martwić Justin mnie odprowadzi no i poszliśmy. Całą drogę rozmawialiśmy tak dobrze nam się rozmawiało,świetnie czułam się w jego towarzystwie dogadywaliśmy się jakbyśmy się znali od lat.Dowiedziałam że Justin przeprowadził się tu z Canady czyli świetnie zna angielski,kiedy ja mu powiedziałam że ja jestem noga z angielskiego, zaoferował że będzie mi pomagał.Opowiadał o swojwj rodzinie, o rodzeństwie ma ich dwójkę: brata i siostrę, Jaxona i Jazzy. Jego mama ma na imię Patty.Opowiadał o swojej rodzinie z taką miłością, jak jego dziadkowie płakali gdy odlatywali z Canady. Aż łezka się w oku kręciła, powiedział że uwielbia grać na gitarze na co zareagowałam z zachwytem.Ja także powiedziałam mu trochę o sobie gdy doszliśmy do mojego domu przytuliłam go na pożegnanie i spytałam- Mam nadzieje że kiedyś gdzieś jeszcze wyskoczymy-No oczywiście nie mógłbym przepuścić takiej okazji-sama nie wiem co mnie naszło żeby zadać takie pytanie, uśmiechnęłam się uroczo i już miałam wchodzić do domu kiedy on złapał mnie za rękę odwracając w swoją stroną-Wiesz że masz uroczy uśmiech?-spytał na co ja strzeliłam buraka-Oj tam,taki jak każdy inny-Wcale nie jest cudowny i wyjątkowy-puścił mi oko i poszedł sobie ja czekałam aż zniknie mi z oczu i wpadłam do domu-Kochanie chcesz coś zjeść? Zrobiłam naleśniki-umm pewnie mamo-oblizałam usta i dokończyłam-Mam pyatnie może wpaść do mnie na noc Zuza?Musze z nią pogadać-Jasne tylko pod warunkiem że nie będziecie siedzieć za długo wkońcu jutro szkoła-Okej , dziękuje- cmoknęłam ją w policzek i zaczęłam konsumować moje naleśniki,sięgnęłam po telefon z kieszeni i zadzwoniłam do Zuzy po 10 minutach była już u mnie wkońcu daleko nie mieszkała.Pół nocy przegadaliśmy ja jej opowiadałam o Justinie koło 3 postanowiliśmy iść spać bo rano trzeba iść do szkoły, miałam już gasić światło kiedy zaczął wibrować mój telefon, dostałam wiadomość
*od nieznany numer*
dobranoc księżniczko o boskim uśmiechu

no to mamy 3 rozdział czy Jula i Justin będą razem?Co dalej się potoczy w ich życiu? to już nie długo :* 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
NA KOMENTARZACH ZALEŻY MI NAJBARDZIEJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do komentowania <3