Rozdział 7
Chyba inaczej być nie mogło w tym momencie zadzwonił mój telefon.-To mama, przepraszam- powiedziałam i odebrałam telefon-Tak mamo?, tak wszystko dobrze, okej do jutra pa-popatrzyłam na Justina który szczerzył zęby.Zaczęłam jeść idealne naleśniki,Justin też zaczął jeść a nasi zakochańcy ciągle spali,postanowiliśmy ich nie budzić.Poszliśmy na górę się ogarnąć
i poszliśmy na spacer.Całą drogę gadaliśmy, opowiadaliśmy jak to było w dzieciństwie,dowiedziałam się że Justin wcale nie miał łatwo, jego tata w młodzieńczych latach brał narkotyki przez co poszedł do więzienia ponieważ go przyłapali.A jego mama miała wtedy 19 lat i tego samego dnia co zamknęli jego ojca ona dowiedziała się że jest z Justinem w ciąży.Po 3 latach jak Justina tata wyszedł z więzienia robił wszystko aby znów z Pattie byli normalną rodziną.I udało im się dziś Justin jest szczęśliwy i ma dwójkę młodszego rodzeństwa.Uwielbiam jak opowiada o swojej rodzinie, mówi to z takim uczuciem.Justin oprowadzał mnie po okolicy, wiał delikatny wiaterek rozwiewający moje włosy.-Justin?-Hmmm?-Wiesz zastanawia mnie...albo nie nic nieważne-Ej,Ej zaczęłaś to skończ-stanął przede mną i popatrzał się w moje oczy-Nie naprawdę nie chcę-No Julka proszę-popatrzał na mnie z cudownym uśmiechem na twarzy, a jego oczy aż tryskały radością.-No to-musiałam szybko wymyślić coś bo nie spytam się go czy mu się podobam -Wiesz chciałam się spytać czy podobało Ci się u mnie?-Haha głupku oczywiście że tak- uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.-Może chcesz wpaść do mnie i poznać moich rodziców i rodzeństwo?-ymm...serio, wiesz niechcem przeszkadzać i wgl-Oj przestań tylko chodź-złapał mnie za rękę i prowadził aż doszliśmy do wielkiego domu z pięknym ogrodem.-to tu powiedział i pociągnął mnie za rękę, gdy stanęliśmy przed wielkimi drewnianymi drzwiami moje serce zaczęło walić jak szalone, nie wiedziałam co mam zrobić?Jak się zachować, moje uczucia były tak mieszane.Justin złapał za klamkę lecz drzwi były zamknięte, zadzwonił kilka razy dzwonkiem lecz dalej cisza.Szybko chwycił za swojego iphona i zadzwonił do mamy po chwili gdy odebrała dowiedzieliśmy się że jego mama wraz z resztą rodziny poszła na obiad do jakiejś koleżanki Patti.-Oh..Julka przepraszam miałem nadzieje że ich zastaniemy a ty ich poznasz,a skoro tyle czasu minęło nasze gołąbeczki na pewno już wstały może pójdziemy do domu i zrobimy obiad, no i trzeba posprzątać po wczorajszym wieczorze-przytaknęłam głową i bez słowa ruszyliśmy w stronę mojego domu.Całą drogę nikt się nie odzywał.Po około 10 minutach byliśmy w domu, gdy tylko przekroczyliśmy próg poczuliśmy wspaniałe zapachy-ummm ktoś tu obiadek szykuje-powiedziałam i zaczęłam się śmiać a Justin ze mną. W kuchni przy garach stała Zuza, a Kamil kończył sprzątanie-Ej,ej ty tak nie sprzątaj bo moja mama wróci do domu i pomyśli że coś przeskrobałam dlatego tak posprzątałam-wszyscy zaczęliśmy się śmiać.Zjedliśmy obiad śmiejąc się przy tym-Dobra Julka my z Kamilem będziemy spadać-podeszła i dała mi buziaka a do Justina się przytuliła,Kamil przybił Justinowi piątkę a mnie przytulił-Dzięki za super noc, a i Zuza świetne spagetti-powiedział Justin.Po chwili zostałam sama z Justinem chwyciłam za talerze i chciałam zacząć zmywać, lecz Justin mi na to nie pozwolił.Podszedł gdy stałam przy zlewie, chwycił mnie w pasie i posadził na blacie, po czym słodko się uśmiechnął i dodał-Ja pozmywam a ty sobie odpocznij-Ale Just..-Cii bez gadania bo skończysz w wannie z zimną wodą - zagroził na co ja pokazałam że będę cicho.Gdy Justin skończył zmywać powiedział że będzie się zwijał, na co ja zrobiłam smutną minkę.Chwycił swój plecak i ruszył w stronę drzwi odprowadziłam go stanął już na zewnątrz i wystawił ręce żeby mnie przytulić, podeszłam i wtuliłam się w niego jak małe dziecko w ogromnego pluszaka, w jego ramionach było tak cudownie.Już miał iść kiedy ja złapałam go za rękę -Justin poczekaj, chciałam Ci podziękować za to że tak świetnie się z tobą bawiłam, że mnie uratowałeś w ciemnościach, że oglądanie horroru nie było aż takie straszne a przede wszystkim za to że chciałeś przedstawić mnie swojej rodzinie-Oj Julka przesadzasz-Wcale nie-powiedziałam po czym stanęłam bliżej niego, stanęłam na palcach i cmoknęłam go w policzek.Uroczo musiało to wyglądać ponieważ jestem niską osobą i pocałować kogoś kto jest od ciebie o 2 głowy wyższy w policzek jest nie lada wyzwaniem.Justin tylko uśmiechnął się słodko i ruszył do domu.Zamknęłam drzwi i ruszyłam na kanapę.Usiadłam wygodnie i włączyłam tv, po około 2 godzinach strasznie mi się znudziło.Postanowiłam iść jak co sobotę na spacer z psem sąsiadki, Pani Martinez była starszą kobietą po 80-tce i w ciągu tygodnia wypuszcza go do siebie do ogródka, a w soboty zawsze jak mam czas to idę z Luśkiem na spacer.Bardzo lubię panią Martinez mimo swojego wieku uwielbia się śmiać często do niej chodzę i pomagam w pracach domowych.Gdy już wzięłam psa na spacer, po miłej pogawędce ze starszą panią ruszyłam przed siebie.Zachodzące słońce, miasto tętniące życiem, uwielbiałam to po drodze do parku spotkałam Amande-Hej Emi-tak na nią mówiliśmy-O hej Julka-podeszła bliżej i cmoknęła mnie w policzek-Ah spacerek z Luśkiem?-Tak =, wiesz jak to lubie, jak bardzo uwielbiam psy-No tak mogę się przyłączyć?-Pewnie- odpowiedziałam i ruszyliśmy na spacer, szliśmy przed siebie rozmawiając się i śmiejąc. Opowiadałam Emi o nocce filmów, no i o Justinie.Wiedziałam że Emi jest osobą która łatwo się zakochuje a jeśli postawi sobie cel to nie odpuści puki nie dopnie swego, miałam dziwne przeczucia że coś dzisiaj złego się stanie i nie myliłam się.Po chwili zza rogu wyszedł Justin, gdy powiedziałam Emi że to o nim jej opowiadałam oczy zaczeły jej się świecić.Po krótkiej rozmowie z Justinem zaproponował mi że mnie odprowadzi do domu na co Emi zaraz zaczęła się buntować że my się już znamy i teraz ona chce go poznać-No..wiesz..okej- powiedział Justin z niechęcią-To jak idziemy?-powiedziała zniecierpliwiona Emi-Tak sekunda-opowiedział Justin po czym podszedł do mnie i szepnął mi na ucho że bardzo przeprasza i że ma nadzieje że się zobaczymy jutro.Po czym ruszył w stronę Emi która go złapała pod ramię jakby byli razem.Ta to ma tupet pomyślałam, i ruszyłam do domu.Oddałam Luśka właścicielce, moje myśli wciąż krążyły wokół tego co kombinuje Amanada .Po powrocie do domu napisałam esemesa do całej paczki czy jedziemy jutro na plaże? Wszyscy byli zadowoleni z mojego pomysłu.
*kolejny dzień, plaża*
Dzień był wyjątkowo słoneczny, na plaży byliśmy wszyscy oprócz Emi której znowu coś wypadło i miała się trochę spóźnić.Tego dnia Justin zachowywał się dziwnie, raz był super zabawny i wygłupiał się ze mną jak nikt inny a za chwile smutny i ponury.Po jakiejś godzinie ujrzeliśmy Emi biegnącą do nas, Justin wtedy miał minę jakby zobaczył ducha.-Hej wszystkim-rzuciła Emi i podeszła się z nami przywitać gdy dotarła do Justina, wpiła się w jego usta, on otworzył oczy nie wiedząc co się dzieje po namiętnym pocałunku przytuliła się do niego.Wstałam z mojego ręcznika, moje oczy napełniły się łzami które po sekundzie zaczęły wypływać w niezliczonych ilościach, Justin patrzył na mnie z troską ja na niego z bólem w oczach, po chwili spuścił głowe a moim marzeniem było zapaść się pod ziemie.Złapałam za swoją torbę i ręcznik i zaczęłam biec nie ważne gdzie, ważne że daleko od niego.W tle słyszałam tylko jak mnie wołał ale w tej chwili miałam to gdzieś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zachęcam do komentowania <3