środa, 10 lipca 2013

Rozdział 31

Obudziłam się z silnym bólem głowy, rozejrzałam się wokół i usiadłam.Byłam w jakimś pokoju, leżałam na starym materacu, cały pokój był ciemny i brudny.Wstałam zobaczyłam okno, oczywiście przybite gwoździami.Byłam taka obolała, każdy ruch sprawiał mi ból.Było tam tak cholernie zimno, moje ciuchy były poszarpane nawet bluza Justina którą dalej miałam na sobie,owinęłam się ją, usłyszałam kroki.Położyłam się na materac drzwi się uchyliły, stanęło w nich dwóch facetów, jeden był znacznie starszy a drugi chyba rok starszy ode mnie.Prowadzili między sobą cichą rozmowę,wyszli.Odetchnęłam z ulgą nagle drzwi się otworzyły wszedł ten młodszy chłopak, z krzesłem i szklanką wody.Postawił krzesło i usiadł, uważnie obserwowałam co robi
-co ja tu robię-zapytałam za chrypniętym głosem,patrzał się na mnie-odpowiedz wkońcu-krzyknęłam
-lepiej uważaj co robisz dziwko-usłyszałam i poczułam mocne uderzenie w policzek, zwinęłam się w kłębek a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-nie chciałem przepraszam-zmienił wyraz twarzy z gniewnego na łagodny, usiadł na krześle 
-widzę jak nie chciałeś-powiedziałam pod nosem, niestety on usłyszał
-ej naprawdę nie chciałem-usiadł koło mnie i przytulił, nie stawiałam oporu nawet nie poruszyłam się.Usłyszeliśmy warkot silnika i dźwięk odjeżdżającego auta.
-odjechał-westchnął chłopak-chodź ze mną, wyciągnął rękę w moją stronę
-nigdzie z Tb nie idę-warknęłam
-oj daj spokój chcesz coś zjeść może pić?-spytał a ja poczułam troskę w jego oczach
-no okej-chwyciłam jego rękę i wstałam,nie mogłam iść wszystko mnie bolało.Chłopak podtrzymał mnie w pasie gdy schodziliśmy po schodach, zauważył jaki sprawiało mi to ból.Weszliśmy do kuchni pomógł mi usiąść na krześle i zrobił kanapkę i podał mi szklankę wody.
-tylko nie próbuj uciekać bo źle to się dla Cb skończy
-jak widzisz raczej nie dam rady
-racja-podrapał się po karku-ale uprzedzam bo Henryk już nie jest taki miły
-dlaczego to robisz?-
-bo wiem jaki jest mój ojciec, i współczuje Ci tego-usiadł naprzeciwko mnie
-czy długo tu zostanę?
-tego nie wiem
-dobrze dziękuje a mogę chociaż wiedzieć jak masz na imię?
-Jestem Kuba, tylko nie mów nic Henrykowi bo mnie zabije a potem Ciebie-kiwnęłam na znak że rozumiem-a ty jak masz na imię?
-Julka-wydobyłam z siebie słaby uśmiech
-ładne imię a teraz wracajmy na górę-pomógł mi wstać i wejść po schodach.Usiadłam na materacu a on na krześle.Usłyszeliśmy warkot silnika
-teraz bądź cicho to Cię nie skrzywdzi-wyszeptał Kuba.Był naprawdę przystojnym chłopakiem, miał blond włosy, potargane ale wyglądały bosko.Miał chipnotyzujące niebieskie oczy i duże pełne różowe usta, jego bluzka idealnie przylegała do jego mięśni na klatce piersiowej.Drzwi się otworzyły z hukiem stanął w nich Henry,podszedł do mnie i pociągnął w górę za włosy
-czy byłaś grzeczna suko?-nie byłam w stanie nic powiedzieć, łzy zaczęły cisnąc mi się do oczu
-mówię do Ciebie-zaczął potrząsać mną jak lalką
-tak była spokojna -szybko wtrącił się Kuba.Henryk mnie puścił i sprzedał mocnego kopa w brzuch,zwinęłam się z bólu.Głowa mi pękała, brzuch tak bolał w tamtej chwili chciałam umrzeć nic więcej nie potrzebowałam chciałam zapomnieć o tym co się stało. Straciłam przytomność obudziłam się nawet nw kiedy Kuba siedział obok mnie i przykładał lód do mojego czoła, gdy otworzyłam oczy uśmiechnął się szeroko.
-jak się czujesz-zapytał ciepło
-źle bardzo źle-usiadłam
-dasz radę, będę się Tobą opiekował mój ojciec pojechał na kilka dni
-ile już tu jestem-zapytałam
-około tygodnia-rozszerzyłam oczy ze zdziwienia 
-naprawdę kiedy to zleciało?
-większość czasu spałaś albo byłaś nieprzytomna
-ja chcę do domu-powiedziałam a słona ciecz zaczęła spływać po moich policzkach
-ej nie płacz-przytulił mnie mocno
-dlaczego on mnie tu trzyma?czy ja mu coś zrobiłam?
-ty nie twój chłopak tak-spojrzałam na niego z nie dowierzaniem
-j-j-jak to -wyjąkałam
-no reszta ekipy siedzi w więzieniu a Henry się zdążył ukryć- nie dowierzałam, przez niego Justin o mało nie trafił do więzienia
-dlaczego mu pomagasz?-zapytałam mocniej się w niego wtulając, potrzebowałam bliskości
-Julka to mój ojciec muszę to robić, inaczej się nade mną znęca-powiedział i spuścił głowę
-możesz go zostawić pójdziemy na policje i on pójdzie do więzienia a ty zaczniesz życie od nowa
-żeby to było takie proste-westchnął.Drzwi się otworzyły wpadł wściekły Henryk 
-ja Ci ufam zostawiam z tą dziwką a ty się z nią obmacujesz?-Kuba szybko wstał.Henryk uderzył go w twarz, chłopak upadł.Podbiegłam do niego a Henryk jeszcze bardziej się wściekł i ruszył w moją stronę.Ktoś go uderzył mocno w głowę był to Justin, ucieszyłam się, wstałam i chciałam biec w jego stronę kiedy Henryk złapał mnie za nogę, ja się przewróciłam i uderzyłam głową o krzesło stojące obok.Upadłam straciłam przytomność.


KOCHAM WAS DZIĘKUJE ZA TYLE WYŚWIETLEŃ :d
CZEKAM NA KOMENTARZE ;D

2 komentarze:

  1. mrożąca krew w żyłach historia i co dalej czekam na następne rozdziały. Powinnaś napisać książkę jakiś dobry kryminał wyszedł by z tego. A tak wgl będę do cb pisał Jula . Jeśli pamiętasz to napisz jak ty mnie nazwałaś. Pozdrowienia blogeroniak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahaha nie przesadzajmy ja pisać nie umiem xD
      tak pamiętam ;)

      Usuń

Zachęcam do komentowania <3