Resztę dnia spędziłam z Justinem który uczył mnie grać na gitarze. Szczerze mówiąc coraz lepiej mi szło
-a ty nie musisz już wracać? Późno jest a ja nie chcę abyś wracała sama po nocy-powiedział
-rodzice pojechali do znajomych, jestem sama w domu nigdzie mi się nie śpieszy-uśmiech zagościł na jego twarzy a ja go odwzajemniłam
-może zostaniesz ze mną?
-ale Justin tak nie można
-jak nie można jak można-pocałował mnie w czubek głowy.Położyliśmy się na łóżku i zenęłam. Obudziły mnie promienie słoneczne,
ku mojemu zdziwieniu obok mnie nie było Justina tylko pielęgniarka krzątała się po sali
-dzień dobry-powiedziałam nieśmiało
-dzień dobry-ciepło się uśmiechnęła
-wie Pani gdzie jest Justin?
-oh poszedł na badania, spokojnie poprosił abym pani nie budziła. Naprawdę tylko po zazdrościć takiego chłopaka, jak on się o Panią troszczy
jak on na Panią patrzy aż miło-uśmiechnęła się a moje policzki zrobiły się purpurowe
-dziękuje wie może Pani kiedy wróci?
-za jakieś 20 minut -uśmiechnęła się i wyszła, ja wstałam z łóżka i przemyłam twarz wodą w łazience. Gdy wróciłam do sali Justin siedział uśmiechnięty
od uch do ucha .
-cześć-powiedziałam wchodząc i siadając na krześle
-hej-powiedział i chwycił za gitarę. Zaczął grać i śpiewać wspaniałą piosenkę, łzy wypełniły moje oczy
-kochanie nie płacz-podszedł i mnie przytulił
-to było przepiękne-mocno się w niego wtuliłam
-bo napisane dla Ciebie-pocałował czubek mojej głowy. Te wspaniałą chwile przerwał lekarz który miał dziś wypisać Justina. Poprosił mnie o wyjście z sali, siedziałam na korytarzu gdy przyszła Pattie
-dzień dobry- powiedziałam i ją przytuliłam
-cześć, a ty czemu tutaj czekasz?
-lekarz robi ostatnie badania Justinowi a potem ma dać mu wypis
-a no dobrze-w tym momencie wyszedł lekarz i oznajmił nam że z Justinem było wszystko w porządku
-Pattie mam pomysł co ty na to żeby organizować przyjecie niespodziankę dla Justina?
-świetny pomysł masz tu klucze od domu
-to zatrzymaj go jak najdłużej
-nie ma sprawy-wyszłam ze szpitala i zadzwoniłam do Zuzy, była zachwycona poprosiłam aby przyszła do domu Justina.Następnie zadzwoniłam do Michała i poszłam z nim na szybkie zakupy, po drodze wstąpiliśmy do cukierni i kupiliśmy mały tort przecież nie będzie nas aż tak dużo, ja Justin, jego rodzice, Michał,Zuza z Kamilem i małym. Tak Zuza urodziła zdrowego pięknego chłopczyka nazywa się Kuba, ma urocze dołeczki jak się uśmiecha. Weszliśmy do domu i wszystko przygotowaliśmy.Goście zaczęli przybywać. Gdy usłyszeliśmy samochód podjeżdżający pod dom, wszyscy się chowaliśmy. Drzwi się uchyliły
-niespodzianka-krzyknęliśmy wyskakując, u Justina pojawił się szeroki uśmiech, wszyscy podeszli do niego i zaczęli składać mu życzenia. Ja podałam Pattie tort a ona postawiła go przed Justinem
-pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki-prawie jak w urodziny pomyślałam, Justin już miał je dmuchać kiedy nagle powiedział
-ale sam tego nie zrobię-i jego wzrok zaczął przemierzać tłum i spoczął na mnie- Julka chodź tu-powolnym krokiem szłam w jego stronę. Stanął za mną oplatając ręce wokół mojej tali
-no pomyślmy życzenie chociaż moje się już spełniło-pocałował mój policzek
-3,2,1-powiedziała Pattie i zdmuchnęliśmy świeczki. Poszłam do kuchni i przyniosłam nóż, pokroiłam tort i zaniosłam resztę do kuchni usiadłam na blacie i zaczęłam jeść swój kawałek, nie wiem czemu ale nie chciałam im przeszkadzać ja dziś będę się trzymała z boku. Usłyszałam płacz, podeszłam do wózka który stał w kuchni i wzięłam na ręce płaczącego Kubusia
-cii-zaczęłam nucić jakąś piosenkę aby mały spokojnie znów zasnął.
-ślicznie wyglądasz z tym maluszkiem-usłyszałam szept do ucha a po chwili ręce oplatające moją talie które bardzo dobrze znałam. Za każdym razem gdy to robił przez moje ciało przechodził dreszcz który uwielbiałam.
-oj tam przesadzasz-położyłam małego do wózka a gdy się wyprostowałam Justin swoją Brodę położył na moim ramieniu.
-może my też o takiego się postaramy?-zaczął chichotać i muskać moją szyję
-za wcześnie kochanie-odwróciłam się i pocałowałam go w usta. Chciałam wyjść z kuchni ale Justin znów mnie do siebie przyciągnął
-jeszcze mnie nie przeprosiłaś że uciekłaś ze szpitala-odwróciłam się do niego
-oh tak przepraszam-pocałowałam go w policzek
-wiesz chyba jakoś Ci nie wybaczyłem-łobuzerski uśmiech pojawił się na jego twarzy. Złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach, Justin jednak nie chciał przestawać, chwycił mnie mocno w tali. Moje ręce wylądowały na jego szyi ,zaczęłam bawić się jego włosami. Justin chwycił mnie za pośladki unosząc do góry, moje nogi oplotły go w pasie. Posadził mnie na blacie coraz bardziej napierając na mnie swoim ciałem. Jego ręce błądziły po moim brzuchu, wywołując lekkie łaskotki u mnie.Już leżałam na blacie a Justin był pochylony nade mną.
-yhym-ktoś chrząknął był to Michał, zrzuciłam z siebie Justina poprawiając koszulkę. Justin stanął obok z dumną miną, a Michał wpatrywał się w nas z tym swoim uśmieszkiem
-sory że wam przerywam ale Justin mama cię woła-uśmiechnął się i wyszedł
-Musimy chyba bardziej uważać co i gdzie robimy-powiedziałam zakłopotana
-masz na myśli to?-podszedł i zaczął składać kolejne pocałunki na mojej szyi
-tak-odepchnęłam go od siebie-chyba Cię wołają-Justin chwycił mnie w pasie i postawił na ziemi, złapałam go za rękę i wróciliśmy do reszty. Po około 2 godzinach wszyscy zaczęli się zbierać, pomogłam Pattie posprzątać a Justin siedział przed TV.
-ja już będę lecieć-gdy tylko Justin to usłyszał szybko przybiegł do kuchni i mocno się do mnie przytulił, spojrzałam na Pattie która tylko słodko się uśmiechała.
-o co chodzi-powiedziałam odwracając głowę bo był przytulony do moich pleców
-o nic ty nigdzie nie idziesz zostajesz ze mną
-Justin ale ja nie mam ciuchów, a po drugie moja mama nic nie wie a twoja się nie zgodzi
-mamo zgodzisz się prawda?-Justin zrobił minkę małego szczeniaczka, na co Pattie wybuchła śmiechem
-pewnie, nie raz tutaj spałaś dziś też możesz-wyszła z kuchni
-ciuchy dam Ci swoje a do mamy zadzwonisz
-no okej-Justin puścił mnie i zaczął tańczyć przedziwny taniec radości a ja stałam i się śmiałam. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mamy, ona się zgodziła. Poszłam z Justinem na górę, weszłam do jego garderoby i wyciągnęłam dresy i zwykłą szarą koszulkę, poszłam wziąć prysznic
-ślicznie wyglądasz w moich rzeczach-powiedział Justin gdy już wyszłam z łazienki
-przecież one są na mnie za duże
-wyglądasz słodko jak mała dziewczynka-pocałował mnie w czubek głowy i poszedł się umyć. Ja stanęłam przed wielkim lustrem i związałam włosy w koka na czubku głowy.Usiadłam na łóżku i czekałam aż Justin wyjdzie, gdy już wyszedł w samych bokserkach i położył się na łóżku nie mogłam od niego oderwać wzroku
-nie patrz się tak ty mały zboczuchu
-wcale się nie patrze-odwróciłam głowę w inną stronę
-wcale-zaczął się śmiać-czemu często tu spałaś?-zapytał wprowadzając mnie w zakłopotanie
po 1 bardzo chciała bym podziękować za tyle wyświetleń
po 2 jestem teraz na wakacjach i raczej nie dam rady dodawać rozdziału codziennie będę starała się jak najczęściej je dodawać
po 3 wszystkie pytania kierujcie na mojego aska kliknij a otworzy się ;)
po 4 mam małą prośbę jeżeli czytasz tego bloga napisz jakiś komentarz może być to zwykła emotikonka czy po prostu "czytam" bardzo mi na tym zależy
DZIĘKUJE I ZAPRASZAM DO CZYTANIA KOLEJNYCH ROZDZIAŁÓW :)
Świetnie :)
OdpowiedzUsuńP.S Nie czytam :P //Łuki :P
hahahahaha xD
Usuńtyle emocji w jednym tekście ach ty coraz bardziej mnie zachwycasz. Pozdrowienia blogeroniak
OdpowiedzUsuńHahaha przesadzasz ;p
Usuńja nie przesadzam mówię prawdę
Usuńczytam i się zachwycam
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńpowiedz co chciałaś tu napisać
OdpowiedzUsuńczytam :********************* wszystko mi się podoba
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuń