piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 33

To nie mogła być prawda
-Justin się zezłościł i rzucił na Henryka ale nie miał z nim szans, Henry go pobił rzucał nim jak laką. Justin walczył dla Ciebie ale nie dał rady został mocno poturbowany-łzy zaczęły spływać po moich policzkach, zaczęłam się szczypać bo wciąż miałam nadzieje że to głupi sen i po prostu się obudzę, ale Kuba mówił dalej i coraz bardziej traciłam nadzieje że to sen-wtedy nie wytrzymałem, gdy widziałem jak ty leżysz a Henry znęca się nad Justinem-jego głos się załamał-wziąłem pistolet i strzeliłem.
-dziękuje-cała zapłakana się do niego przytuliłam
-nie ma za co-mocno mnie przytulił
-ej a gdzie jest Justin?-nie mogłam powstrzymać płaczu, bałam się odpowiedzi
-walczy o życie w szpitalu-powiedział cichym głosem
-że co?-wybuchłam płaczem, osunęłam się na ziemie podciągając kolana do klatki piersiowej, zaczęłam tak płakać że aż krztusiłam się łzami.
-Julka spokojnie-Kuba usiadł koło mnie 
-nie-krzyknęłam i wybiegłam z domu. Biegłam szybko miałam głęboko gdzieś że ludzie się na mnie patrza jak na wariatkę, cała zapłakana przemierzałam ulice miasta. Szpital był dość daleko, gdy się zmęczyłam zaczęłam iść ,tak się o niego bałam. Nie mogłam go stracić nie teraz gdy jest mi najbardziej potrzebny. Nie mogłam dopuścić myśli że on może umrzeć , jakby umarł sama bym sobie coś zrobiła. W duszy prosiłam Boga żeby mi go nie zabierał. Weszłam do szpitala, zapytałam się w recepcji gdzie leży Justin Bieber, podała mi pokój 126(belieber wiedzą o co kaman ;) ).Weszłam po schodach i zauważyłam na holu Pattie, siedziała i płakała. Podbiegłam do niej i mocno ją przytuliłam
-gdzie on jest?-spytałam ledwo byłam w stanie mówić
-jest na sali operacyjnej-wskazała palcem na wielkie drzwi po naszej prawej. Wstałam i zaczęłam przemierzać hol w te i z powrotem. Nie mogłam usiedzieć w miejscu, Pattie siedziała załamana nie mogłam na nią patrzeć za bardzo mi przypominała jego. W duchu modliłam się aby on żył, żeby zaraz wyszedł lekarz i powiedział że wszystko jest okej a Justin jutro już wyjdzie ze szpitala.To mnie już przerastało wykańczało psychicznie i fizycznie też, moje ciało nie było mi posłuszne byłam zbyt bardzo roztrzęsiona. Po około 3 godzinach wyszedł lekarza, obie z Pattie szybko do niego podeszliśmy.
-mam dla pań dwie wiadomości złą i dobrą
-niech pan powie najpierw dobrą-powiedziała Pattie
-operacja udała się i prawię wszystko jest w porządku
-a ta zła-wyrwałam się nie mogłam już wytrzymać
-chłopak jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się wybudzi-chwyciłam Pattie za ramię, zakręciło mi się w głowie.
-wszystko w porządku?-spytał lekarz, przytaknęłam kiwając głową. Podeszłam do ściany i osunęłam się po niej , usiadłam na ziemi i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. 
-kiedy będziemy mogli go zobaczyć?-Pattie dalej rozmawiała z lekarzem
-za pół godziny możecie już do niego wejść, w tej sali co wcześniej
-dobrze dziękuje-mama Justina usiadła na krześle wpatrując się w przestrzeń
-Julka musisz być silna dla niego, dla was-chwyciła mnie za ramię, mówiąc to przez łzy w oczach
-ale pani nie rozumie że to wszystko przeze mnie? -wybuchłam histerycznym płaczem, aż dziwiło mnie to skąd ja mam tyle łez. 
-Jula nie możesz tak myśleć, on to zrobił dla Ciebie a nie przez ciebie, chciał Ci pomóc bo Cie kocha i to się nigdy nie zmieni. Mimo tego co się stało on to zrobił z własnej woli nikt go do tego nie zmuszał, był silny dla Ciebie teraz ty musisz być silna dla niego-jej słowa były pocieszające, z zamkniętymi oczami przypominałam sobie każde chwile z nim spędzone, to jak się o mnie troszczył.Wiedziałam że to nie może być koniec naszej historii nie w takim momencie.


JAK SIĘ PODOBA ROZDZIAŁ? TROCHĘ SMUTNY ;C
CZEKAM NA KOMENTARZE BARDZO MI NA TYM ZALEŻY :d

1 komentarz:

  1. ten rozdział mimo tego że wiem że to fikcja to wzruszyłem się i ostatnie linijki czytałem ze łzami w oczach , nie wiem jak to robisz ale wychodzi ci to co robisz czekam na więcej . Pozdrowienia blogeroniak

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do komentowania <3