-panie doktorze ile jeszcze będę musiała tu zostać?
-pani stan jest coraz lepszy jeżeli wszystko będzie dobrze obiecuje że już jutro panią wypisze pod warunkiem że będzie się pani oszczędzać
-oczywiście dziękuje-starałam się uśmiechnąć ale mój bolący policzek na to mi nie pozwalał, wygięłam leciutko kąciki ust w góre co zapewne wyglądało żałośnie.Wszyscy weszli do sali.
-jak się czujesz-zapytała Zuza,do sali wszedł Kamil z uśmiechem na twarzy
-więcej was matka nie miała-spytałam , wszyscy wybuchli śmiechem
-czyli już dobrze-uśmiechnęła się Zuza-Julka nie obrazisz się jak pojadę do domu i się trochę odświeżę?
-pewnie nie musicie tu ze mną siedzieć macie wszyscy mykać do domu-pomachali mi i wyszli Justin jednak został
-a ty czemu nie idziesz?
-nie zostawię Cię samą-odpowiedział jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-ale Jus..-nie dał mi dokończyć
-nie Julka zostaje i koniec, wyprowadzić możesz mnie tylko i wyłącznie siła a to raczej Ci się nie uda-delikatnie się zaśmiałam, sprawiało mi to okropny bóli kosztowało wiele wysiłku.
-wszystko okej?-spytał, pokiwałam głową na znak że wszystko ok
-a co się właściwie stało?
-Naprawdę nic nie pamiętasz?-pokręciłam przecząco głową-Więc po tym jak mi wszystko wygarnęłaś dało mi to do myślenia ty poszłaś z Michałem, stałem tam i myślałem nad tym co powiedziałaś
-Justin ja przepraszam nie chciałam Ci tego mówić-wtrąciłam się
-Julka miałaś racje, ze wszystkim jestem strasznym palantem, wracając do wczorajszej sytuacji, po tym co mi powiedziałaś doszedłem do wniosku że to nie ma sensu i gdy na taras wyszła Dorota i zaczęła na Cb cisnąć powiedziałem jej że to koniec, oczywiście wtedy to brzmiało inaczej ale to taki szczegół-uśmiech pojawił się na jego twarzy-wtedy ona się wściekła wbiegła do salonu złapała za szklankę i rzuciła nią w Ciebie, dostałaś w policzek masz aż 3 szwy na nim-posmutniał-Zuza była w szoku zaczęła krzyczeć ja do ciebie podbiegłem, Michał w tym czasie przyszedł zacząłem krzyczeć żeby dzwonił po karetkę, nawet nie wyobrażasz jak się wtedy czułem trzymając Cię na rękach ty zemdlałaś krew ciekła z twojego policzka.Bałem się że umrzesz, że to ostatni raz kiedy trzymam cały świat w moich rękach
-Justin-chwyciłam go za rękę-naprawdę?
-tak Julka nawet nie wyobrażasz sobie jak się o Cb bałem-mocniej ścisnął moją rękę
-bym Cie teraz mocno przytuliła ale nie dam rady-wydusiłam mały uśmiech
-ty mój głupolu-pokazał rządek białych zębów
-Justin mam jedną prośbę
-tak?
-podasz mi jakieś lusterko?-spytałam
-naprawdę ślicznie wyglądasz
-Justin...
-okej,okej-uniósł ręce w obronnym geście, ściągnął małe lusterko które wisiało w końcu sali i mi je podał
-mój boże niech ją tylko zobaczę to zabije-po moim pliczku spłynęła łza
-ej nie płacz-wytarł delikatnie mój mokry policzek, na sam jego dotyk aż drgnęłam żaden chłopak tak na mnie nie działał jak on.
-widzisz jak ja wyglądam?-spojrzałam mu w oczy
-cudownie jak zawsze, rany niedługo nie będzie widać-nachylił sie i pocałował moje czoło, moje ciało przeszedł przyjemy dreszcz.Zabrał mi lusterko i odwiesił je na miejsce
-Julka mam pytanie-zaczął
-nie Justin nie dziś okej?-wiedziałam do czego dążą takie jego pytania
-dobrze pogadamy jak będziesz się lepiej czuła, chcesz coś do picia?
-tak może herbatę jak będzie
-okej jak idę do bufetu niedługo wracam-uśmiechnął się i wyszedł. Czułam motylki w brzuchu, wiem może to trochę dziwne ale nie mogłam nad tym zapanować obiecałam sobie że jak tylko będę się lepiej czuć poważnie porozmawiam z Justinem o nas może jednak uda się coś z tego odzyskać.Po chwili przyszedł Justin do kubka włożył słomkę do kubka i podstawił mi go pod brodę.No tak nie byłam jeszcze w stanie samodzielnie pić i to z kubka.Wypiłam trochę.
-dziękuje
-za co?-zapytał zdziwiony
-za to że jesteś
-jestem tu dla Ciebie -uśmiechnął się.Do sali weszła mama
-cześć kochanie jak się czujesz?
-hej mamo dobrze
-spotkałam lekarza zrobił wyniki i za 20 minut możesz wyjść.
-to dobrze ale lekarz mówił że dopiero jutro mnie wypuści-zdziwiłam się
-tak ale wyniki były okej więc dziś Cię wypuszczą-uśmiechnęła się-Justin dziękuje że siedziałeś z nią tutaj całą noc
-nie ma za co-uśmiechnął się i puścił mi oczko
-ale teraz Julka pomogę Ci się przebrać
-to ja poczekam na zewnątrz-powiedział Justin i wyszedł.Mama pomogła mi się ubrać w dresy i koszulkę, sama bym sobie rady nie dała.Na korytarzu usłyszałam jakieś krzyki.Lekarz wszedł do sali jeszcze raz obejrzał moją ranę i dał mi wypis.Powiedział że mam się oszczędzać,i w poniedziałek przyjść zdjąć szwy.Podziękowałam mu i wyszłam z sali.Stałą tam Dorota kłóciła się z Justinem.We mnie się aż zagotowało
-co ty tu robisz?-syknęłam
KOLEJNY ROZDZIAŁ :D
JAK BĘDZIE TU 5 KOMENTARZY TO DZIŚ DODAM JESZCZE JEDEN :D
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY <3
Aaaaaaa kyrwa boski . Zdziel ja zdziel no zdziel ja ;d albo niech zuza przybiegnie i wxkoczy jej na barana i zacznie jej glowa walic o kafelki tak tak tak <3
OdpowiedzUsuńhahahahah dziękuje mój głupolu :* i dzięki za pomysł ;)
UsuńZe wlece i sie na nia rzuce ? Tak to jest zajebisty pomysl <3
OdpowiedzUsuńhahahaha tak jakby <3 coś w tym stylu będzie :D
UsuńTo dobrze a teraz dawaj rozdzial jest 5 komentarzy hahahah <3
OdpowiedzUsuńnie za cwana jesteś? ;p one są tylko od Cb :(
UsuńNo wlasnie nie za cwana <3 i to wystarczy powiedzialas to teraz pisaj <3
OdpowiedzUsuńno okej pisze ;)
Usuń