-nie mamy o czym rozmawiać-ruszyłam w stronę wyjścia, Justin podszedł i objął mnie ramieniem abym się nie przewróciła
-Julka proszę chciałam Cie przeprosić-nie dawała za wygraną, odwróciłam się do niej, Justin dalej mocno mnie trzymał
-ty chciałaś mnie przeprosić?-zaśmiałam się jej w twarz-widzisz co mi zrobiłaś?-wskazałam na ranę-to tak szybko nie zniknie i nie myśl że nie zgłoszę zawiadomienia na policje, skończyła się zabawa-odwróciłam się i szłam dalej, Justin pomógł mi usiąść a mama prowadziła auto Justin siedział ze mną z tyłu i mocno trzymał moją dłoń.W duchu się ucieszyłam, nawet się nie obejrzałam a byliśmy już w domu.Wysiadłam z samochodu powiedziałam Justinowi że sama dam radę iść ale ten głupek i tak szedł blisko asekurując mnie.Otworzyłam drzwi
-niespodzianka-krzyknęli wszyscy, byli tam: Zuza,Kamil,Michał,Mateusz,moje rodzeństwo i tata.Łzy zaczęły mi napływać do oczu.
-dziękuje-wszyscy zaczęli mnie przytulać.Zjedliśmy tort i wgl było wspaniale.Koło 20 wszyscy zaczęli się zbierać, pożegnałam się ze wszystkimi i ostatnią osobą był Justin
-może zostaniesz?chciałabym pogadać-zapytałam
-nie ma sprawy-uśmiechnął się i poszliśmy na górę.Usiadłam na kanapie a on na krześle przy biurku.Popatrzyłam się zdziwiona.
-chciałabym ci jeszcze raz podziękować za wszystko
-nie ma za co-uśmiech pojawił się na jego twarzy-mogę gdzieś Ciebie Jutro zabrać?
-hmm...okej-on wyszczerzył zęby
-tylko moi rodzice i rodzeństwo jadą z nami ok?
-nie ma sprawy
-to ja nie przeszkadzam i uciekam-odprowadziłam go do drzwi
-to o której jutro?-zapytałam gdy staliśmy przed domem
-o 9 będę u Ciebie okej?
-okej to do jutra i dziękuje-musnęłam jego policzek
-kolorowych snów-zniknął za rogiem.Wróciłam do domu, mama chowała talerze do zmywarki
-mamo jutro Justin chce mnie gdzieś zabrać mogę iść prawda?
-a twoja rana?
-mamo chcę żyć normalnie, będę na siebie uważać okej?
-no dobrze i Julka daj Justinowi drugą szanse ty nie widziałaś jak on tam siedział przy Tobie, jak się martwił.
-naprawdę?
-tak to dobry chłopak-uśmiechnęłam się dalej bolało ale nie aż tak bardzo jak na początku pocałowałam mamę w policzek i poszłam do góry.Wzięłam szybką kąpiel i położyłam się spać.
__________________________
Obudziłam się, była godzina 8;00 mam tylko godzinę, szybko się umyłam przy pudrowałam twarz i ranę.Czułam się z nią strasznie, szpeciła moja twarz, puder tylko trochę ją przykrywał.Wyprostowałam włosy ubrałam te ciuchy .Zeszłam na dół i zrobiłam sobie kanapkę, nikogo w domu nie było w Końcu to sobota mama pewnie poszła z maluchami na zakupy.Zjadłam kanapkę poszłam na górę jeszcze po torebkę wrzuciłam do niej telefon, pomadkę wzięłam aparat.Usłyszałam dzwonek do drzwi poszłam na dół chwyciłam klucze z blatu i wyszłam.Stał tam Justin uśmiechając się szeroko.
-hej-przytuliłam go
-cześć ślicznie wyglądasz-powiedział.Zakluczyłam drzwi i ruszyliśmy stronę samochodu.Otworzył mi drzwi usiadłam z przodu on po chwili zajął miejsce za kierownicą
-mówiłeś że twoi rodzice jadą z nami
-jadą ale osobnym samochodem bo do jednego byśmy się wszyscy nie zmieścili-resztę drogi nie odezwaliśmy się słowem.Justin co chwila spoglądał na mnie ja za to podziwiałam widoki.Po godzinie jazdy Justin zaparkował swoje auto na parkingu.Wysiadł otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść.Niepewnie złapał mnie za rękę ja tylko na niego spojrzałam i się uśmiechnęłam, on także wyszczerzył się. Poszliśmy w stronę rodziny Justina najpierw przywitałam się z Jeremym i Pattie .Przytuliłam ich Pattie spojrzała na mnie
-mój Boże ona naprawdę Ci to zrobiła?-spytała
-tak
-Justin mówiłam Ci że z tą dziewczyną jest coś nie tak, mówiłam że Julka jest lepsza ale ty swoje
-mamo-wtrącił się zakłopotany Justin.Ja kucnęłam i przywitałam się z maluchami
-Juka co ci se Stalo?-spytał zasmucony Jaxon
-wiesz jechałam na rowerze i się przewróciłam, widzisz tak to jest jak się nie zakłada kasku-szybko zmyśliłam bo co miałam mu powiedzieć.Była dziewczyna twojego brata uderzyła mnie bo była zazdrosna?
-oj to ja na pewno bede kadał kask-powiedział mały łapiąc w ręce swoją twarz, wszyscy się zaśmialiśmy.
-koniec pogaduszek idziemy-powiedziała Pattie .Jazzy złapała mnie za rękę a Jaxon swojego tatę. Przyjechaliśmy do zoo.Chodziliśmy oglądaliśmy różne zwierzęta dzieciaki się śmiały ja robiłam mnóstwo zdjęć.
-Julka chodź na chwile-pociągał mnie Justin za rękę
-o co chodzi?-zapytałam
-mam coś dla Cb-sięgnął do kieszeni i wyciągnął złoty łańcuszek z literką J
-jaki śliczny,ale nie mogę go przyjąć
-możesz-podszedł i zapiął mi go na szyi
-dziękuje-rzuciłam mu się na szyje
-mam jeszcze jedno pytanie?
-tak?
-czy dasz mi drugą szanse?-patrzył mi głęboko w oczy, przeszywając mnie wzrokiem na wylot, oplótł ręce wokół mojej tali
-dam-uśmiechnęłam się
-naprawdę?
-nie na żarty-powiedziałam a on delikatnie mnie pocałował.Czułam się jak w niebie znowu
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY I ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA NIE TYLKO MOJĄ KOCHANĄ ANKĘ <3
Hohoho <3 to tylko ja <3 i cudownie ale nie tak mialo byc przynajmniej nie poczatek :(
OdpowiedzUsuńplany się zmieniają :*
Usuń