Spakowałam się w wielką walizkę, najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy byłam w łazience i pakowałam rzeczy do kosmetyczki usłyszałam otwieranie drzwi wejściowych do domu. Wystraszyłam się i po cichu wyszłam z pokoju, na palcach schodziłam po schodach gdy znalazłam się na dole drzwi do domu były lekko uchylone. Jak to ja miałam pełno głupich myśli, mam te swoje schizy. Rozejrzałam się po salonie i kuchni ale nikogo tam nie było, więc poszłam zamknąć drzwi, gdy je dobrze zakluczyłam ruszyłam spokojnie na górę. Może po prostu nie zamknęłam drzwi, przechodząc obok blatu w kuchni,(kuchnia jest połączona z salonem) zobaczyłam 2 kubki kawy ze starbucks'a . Przecież ich tu nie było, serio boje się. Chciałam jak najszybciej być już w swoim pokoju, szybkim krokiem ruszyłam na górę, lecz gdy tylko stanęłam na pierwszym schodku, czyjeś ręce mnie złapały w pasie. Spanikowana i mega wystraszona zaczęłam piszczeć
-ej,ej spokojnie to tylko ja-powiedział Justin i mocno się do mnie przytulił
-jesteś, idiotą wiesz?-zapytałam nieźle wkurzona
-wiem-spuścił głowę
-o mało zawału nie dostałam-mocniej się w niego wtuliłam- nigdy więcej tak nie rób okej?
-no nie wiem-powiedział Justin i puścił mnie-spakowana?
-prawię, a gdzie jedziemy?
-niespodzianka to niespodzianka
-a moi rodzice?
-już wszystko mam z nimi obgadane-uśmiechnął się i pocałował
-biorę torbę, przebiorę się i możemy iść- uśmiechnęłam się i pociągnęłam go za rękę na górę. Justin wziął moją walizkę i zszedł na dół, a ja szybko się ubrałam w te ciuchy. Włosy przeczesałam i zeszłam na dół. Justin stał w drzwiach szeroko się uśmiechając
-no co?-zapytałam schodząc na dół
-ślicznie wyglądasz
-oj przestań-moje policzki zaczęły stawać się czerwone
-weź kawy i chodź do samochodu-jak powiedział tak też zrobiłam, przed wyjściem z domu, jeszcze spojrzałam w lusterko
-no chodź już przecież pięknie wyglądasz-krzyknął Justin stojący przy samochodzie. Wywróciłam oczami i zakluczyłam drzwi, szybkim krokiem ruszyłam w stronę samochodu a krople deszczu spadały coraz mocniej. Justin otworzył mi drzwi a ja szybko wsunęłam się na miejsce,po chwili Justin już siedział obok mnie
-gotowa?-zapytał i chwycił mnie za dłoń
-tak-odpalił auto i ruszyliśmy po około godzinie drogi byliśmy na lotnisku. Mieliśmy odprawę bagażową, chwile musieliśmy poczekać i siedzieliśmy w samolocie. Pilot oznajmił żeby zapiąć pasy, szybko to zrobiłam i mocno chwyciłam Justina za rękę
-pierwszy raz?-zapytał
-tak i cholernie się boje
-dasz radę, trzymaj gumę pomaga-podał mi paczkę gum
Gdy wylądowaliśmy, zabraliśmy nasze bagaże i wsiedliśmy do taksówki
-wiem że to głupie ale gdzie jesteśmy?-zapytałam widząc wspaniałe słońce i palmy nad głową
-kochanie witam na Bora Bora!!-zaniemówiłam tylko mocno się w niego wtuliłam
Weszłam do ogromnego domu, z wielkim tarasem, stałam i wpatrywałam się w piękne widoki morza za oknem
-pięknie co nie?-zapytał oplatając ręce wokół mojej tali
-pięknie to mało powiedziane, jak ty to wymyśliłeś?
-potem Ci wszystko opowiem ale teraz idziemy się kąpać
-okej lecę się przebrać w strój-musnęłam jego usta i pobiegłam na górę
wiem że rozdział do niczego.....jutro będzie lepszy obiecuje
kobieto za dużo samokrytyki bo on nie jest aż tak zły, czekam na więcej emocji. Pozdrowienia blogeroniak
OdpowiedzUsuń